Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

24.10.2016
poniedziałek

Stołeczny debiut świata śniegu

24 października 2016, poniedziałek,

Przez miniony weekend warszawski Stadion Narodowy gościł Snow Expo – czyli spotkanie branży narciarskiej i jej potencjalnych klientów. W Polsce takiej imprezy jeszcze nie było.

Pomysł jest tyleż prosty, co sensowny: chodzi o to, by pasjonaci nart (i innych desek) mieli przed sezonem szansę zapoznać się w jednym miejscu z ofertami wiodących producentów sprzętu, stacji i regionów narciarskich oraz biur podróży. Za dodatkowe magnesy służyć mogą spotkania z gwiazdami dyscyplin zimowych, pokazy filmów górskich czy prelekcje fachowców tyczące doboru wyposażenia lub przygotowania kondycyjnego (ale i skutków jego ewentualnego braku).

I choć odpowiedniki takiego konceptu w krajach alpejskich praktykowane są w różnych, mniej lub bardziej rozwiniętych formach od lat, to w Polsce (szczycącej się prawie czterema milionami obywateli deklarujących uprawianie narciarstwa) do tej pory takiej imprezy nie było. Funkcjonowała jedynie jej kiepska namiastka w postaci targów sprzętu do uprawiania sportów zimowych w Kielcach – skierowanych jedynie do wąsko pojętej branży, bo tylko do dystrybutorów poszczególnych firm oraz sprzedawców.

Warszawskie Snow Expo ma – słusznie! – służyć maksymalnemu poszerzeniu kręgu zainteresowanych. Stąd właśnie nie tylko udostępnienie powierzchni wystawowej na pokazanie najnowszych modeli nart, butów czy akcesoriów oraz prezentacje regionów i ośrodków zimowych z różnych krajów, ale też pokazy mody zimowej, projekcje atrakcyjnego dla każdego narciarza filmu o słynnej Die Streif, czyli trasie zjazdu w Kitzbühel (i tych, którzy ją pokonali) czy publiczne rozmowy z najlepszymi dziś w kraju narciarzami.

I wprawdzie w sobotę rano można było obawiać się o frekwencję (choćby z racji deszczu na zewnątrz), ale już kilka godzin później sale Snow Expo szczęśliwie się zapełniły.

Okazuje się, że taka impreza – a i forma popularyzacji narciarstwa – może mieć przyszłość.

PS Aby tak się stało, organizatorzy muszą zwrócić na kilka spraw większą uwagę. A to na punktualność w rozpoczynaniu prelekcji (zwłaszcza że program przewidywał po trzy równocześnie, więc opóźnienie jednej powodowało, że nawet najprecyzyjniej wymyślony plan wysłuchania kilku po sobie następujących musiał legnąć w gruzach). A to umożliwić zaproszonym gościom – zwłaszcza jeśli ma się wśród nich Andrzeja Bargiela, Jędrka Osuchowskiego czy Pawła Palichleba – zilustrowanie ich opowieści filmami. A to ściągnięcie pełniejszej jednak palety firm (na przykład przez obniżenie stawek za powierzchnię wystawienniczą).

I nie chodzi tu tylko o takich wielkich nieobecnych, jakimi byli w tym roku Salomon/Atomic, Head i Fischer spośród producentów, a Południowy Tyrol, Francja czy Szwajcaria spośród krajów narciarskich (o wielu rodzimych stacjach nie wspominając). Wszak w tej dyscyplinie ważni są również i mniejsi gracze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php