Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

23.05.2013
czwartek

Kasprowy sprzedany!

23 maja 2013, czwartek,

Nowym właścicielem majątku Polskich Kolei Linowych została – dzięki umowie podpisanej w środę wieczorem – spółka Polskie Koleje Górskie, grupująca cztery gminy Podhala: Zakopane, Bukowinę Tatrzańską, Kościelisko i Poronin. Transakcję tę można skomentować słowami mistrza Antoniego Słonimskiego: „Jest dobrze, ale nie beznadziejnie”.

Moment podpisania umowy o sprzedaży Polskich Kolei Linowych (po lewej – prezes zarządu PKP Jakub Karnowski, po prawej – prezes zarządu Polskich Kolei Górskich Łukasz Chmielowski).

Sprawa od miesięcy uchodziła za kontrowersyjną (pisałem tu o niej wielokrotnie).

Najpierw opory niektórych wzbudziła oferta słowackiego konsorcjum Tatry Mountain Resorts. Tymczasem był to bodaj najpoważniejszy z potencjalnych kontrahentów. Miał w branży spore doświadczenie: to jego dziełem było zmodernizowanie kilku stacji zimowych w Tatach słowackich – z Jasną/Chopokiem na czele. Deklarował spory kapitał na inwestycje. Wreszcie: gwarantował ścisłą współpracę z gminami, na których terenie znajdują się instalacje narciarskie PKL. Obejmować ona miała nawet prawo samorządów do veta wobec planów mogących zagrażać interesom lokalnej społeczności (niektóre gminy podpisały już z TMR stosowne porozumienie wstępne).

Wobec jednak populistyczno-nacjonalistycznej nagonki (kolejkę linową i dwa wyciągi narciarskie – w tym jeden w stanie żenującym, przedstawiano jako „dobro kultury narodowej”) słowacka oferta została odrzucona już na etapie wstępnym przetargu.

Poziom innych kandydatów był dużo niższy, a czasem zwyczajnie niepoważny. Bo trudno sobie, na przykład, wyobrazić zarządzanie stacjami narciarskimi przez Lasy Państwowe czy też Centrum Targowe „Ptak”. Czysto polityczną hucpą był plan parlamentarzystów PiS, by na zakup PKL ogłosić „składkę narodową”, a potem majątek ten przekazać Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu (co gorsza Kancelaria Prezydenta nie wykluczyła, że inicjatywa ta zyska patronat głowy państwa!). Rzecz tym, że dobra PKL należą w istocie do Skarbu Państwa, więc, w uproszczeniu, obywatele mieliby kupić to, co… już mają. Co jednak najważniejsze, dotychczasowe podejście władz TPN wobec idei (i tradycji) Kasprowego jako terenu narciarskiego nie rokowało dobrze. Park podejrzliwie patrzył na plany nawet minimalnych a zdroworozsądkowych – i w efekcie korzystnych dla regionu – modernizacji i inwestycji, a równocześnie chętnie ulegał presji radykalnych organizacji ekologicznych.

W tej sytuacji sprzedaż majątku PKL spółce lokalnych samorządów jest klasycznym wyborem „mniejszego zła”.
Bo owszem, jeśli już lekką ręką zlekceważono poważnych inwestorów (Tatry Mountain Resorts), to Polskie Koleje Górskie dają większą nadzieję na sensowne zarządzanie Kasprowym Wierchem niż chociażby Centrum Handlowe Ptak. W wielu krajach alpejskich społeczności lokalne udanie prowadzą narciarski biznes w okolicznych górach.

Pytanie jednak, po pierwsze, czy rodzimi górale wciąż nie odbiegają mentalnością od tych z Alp i kłótliwość znowu nie weźmie, nomen omen, góry?

Do rozstrzygnięcia pozostaje też kwestia pieniędzy, jakimi dysponują PKG. Cena zakupu PKL miała wynieść 215 mln złotych. W komunikacie po transakcji nowy właściciel ujawnił, że środki te pozyskał „z obecnej od wielu lat na polskim rynku renomowanej instytucji finansowej – funduszu inwestycyjnego Mid Europa Partners” (należą do niego m.in. sieci sklepów Żabka i Freshmarket, telewizji kablowej Aster, a do niedawna przychodnie Lux Med). Mid Europa Partners ma także gwarantować fundusze na niezbędne inwestycje (bo PKG zapewniają, że na bazie przejętego majątku chcą stworzyć „nowoczesną strategię turystycznego rozwoju Podhala”, konkurencyjną „wobec zagranicznych ośrodków”).

Osobną kwestią jest ewentualna dysproporcja udziałów w spółce pomiędzy gminami a funduszem oraz podział potencjalnych zysków w ramach PKG (PKL w 2011 roku osiągnęła 9,1 mln zł zysku netto przy 51,4 mln zł przychodu).
Ważne jest wreszcie, jakie plany spółka gmin z Podhala ma wobec należących dotąd do PKL instalacji narciarskich w innych regionach Polski – kolejek bądź wyciągów w Zawoi, Szczawnicy, na krynickiej Górze Parkowej i Górze Żar? Czy deklaracja możliwości udziału mieszkańców we własności spółki w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego dotyczy tylko Podhala, czy też i pozostałych gmin, na terenie których znajduje się majątek PKG?

Na razie PKG ponowiło publiczne zaproszenie dla samorządu całego województwa małopolskiego, aby dołączył do grona akcjonariuszy spółki. Ten gest rokuje akurat dobrze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Piknie!

    Teraz zacznie się podłączanie tatrzańskich spółek-spółeczek Zenków i Kazików. Ekonomia musi byc goralska i transparentnośc z łade jak ład urbanistyczno-architektoniczny Zakopanego.
    Scenariusz jest w „Polityce” sprzed jakiegos czasu, w artykule o zakopiańskich ŁADNYCH inwestycjach.

    Słowakom nie damy, sami rozdrapiemy.
    Starsza nasza rasa, niż się przypuszcza!
    hej!

  2. Czyżby powstała kolejna przechowalnia dla działaczy PO?

  3. Otwieramy portal Tygodnika Podhalańskiego, a tam informacja: kolejka na Kasprowy Wierch sprzedana. Kolejka, która była własnością skarbu państwa, została sprzedana Zakopanemu. Właścicielami majątku mają się stać również Bukowina Tatrzańska, Kościelisko, i Poronin.
    Duże państwo, czyli III RP, sprzedaje Polskie Koleje Linowe małemu państwu podhalańskiemu? W 2011 roku PKL osiągnęła 9,1 mln zł zysku netto, oraz 51,4 mln zł przychodów. Nieodgadnięte są zawiłości i intencje politycznych myślicieli III RP. Czekamy na kolejne rewelacje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Panie,
    Odnoszę wrażenie, ze Pan nie ma bladego pojęcia o sprawie.
    Ale może się mylę, zapytam więc: jaki wg Pana był cel tej sprzedaży ? czy sprzedano firmę źle zarządzaną przynosząca , jakie będą korzyści z tej sprzedaży ?
    Może Pan wie bo ja nie !

  6. Wojciech K.Borkowski
    23 maja o godz. 16:52
    Mam pytanie. Czy państwo jest od zarządzania kolejkami linowymi, czy raczej powinno stwarzać warunki, aby takie kolejki powstawaly i płacily podatki.
    I drugie.
    Kiedy taka kolejke (firme) sie sprzedaje. Czy wtedy jak przynosi dochody i mozna za nia otrzymać przyzwoite pieniądze, czy jak przynosi straty, a wtedy cena jest poniżej wartości księgowej. Prosze przypomnieć sobie takie firmy jak Stocznia Gdanska, czy FSO na Żeraniu, który był sprzedawany przez kilkanascie lat, by w końcu upaść.
    Inna sprawą jest wybór inwestora dla PKL. Jedyny poważny inwestor, znający sie na rzeczy został wycięty w przedbiegach.

  7. No to jeszcze Kopiec Kościuszki do sprzedania. I Kolumna Zygmunta.

  8. Do Sauroma
    To raczej będzie coś dla PIS’u. Wszak na Podhalu PIS rządzi.

  9. Logika tej sprzedaży jest pogmatwana. „Państwo” sprzedaje „państwu”
    kolejkę która przynosi dochody. Pieniądze ze sprzedaży zasilą jednorazowo skarb państwa , który dokłada do Polskich Kolei Państwowych.
    Dramatyczny demontaż PKP doprowadził do takich dziwactw , że pasażer chcący dojechać z Bydgoszczy do Szczecina musi kupować bilety u trzech różnych przewożników.
    Tak to wygląda ten biznes kolejkowy.

  10. „Na razie PKG ponowiło publiczne zaproszenie dla samorządu całego województwa małopolskiego, aby dołączył do grona akcjonariuszy spółki. Ten gest rokuje akurat dobrze.”
    Oj nie wiem czy to rokuje dobrze. Wydaje mi sie, że coś dutkow brakuje, i w ten sposób chca troche uzbierac, a przy okazji zmniejszyc procentowy udział Funduszu.

  11. oceniając tę sprzedaż z perspektywy narciarza – po odrzuceniu firmy ze Słowacji – ze smutkiem konstatuję, że straciliśmy niepowtarzalną szansę by kiedyś pojechać do Zakopanego na narty. Nie byłęm tam już zimą od 16 lat. Od ponad 30 lat obserwuję co dzieje się w górach Słowacji. Dzieje się wiele dobrego, infrastr. narc. robi duże postępy. Zakopane – przy tym – to epoka kamienia łupanego. Zapowiada się, że będą dalej łupali ten kamień następne 100 lat ! Żadnego współczesnego wyciągu i żadnej autostrady !!!
    Niech sobie łupią, Słowacja i kraje alpejskie nas chętnie ugoszczą.

  12. Jak nie linowe, to górskie. Tak jak Krynica, z której kiedyś zrobiono Krynicę Górską.

  13. Popieram Witaka, sama mam po prostu bliżej na Słowackie dobre wyciągi niż Polskie średniej jakości. A to, że Słowacy ugoszczą nas z radością jest pewne to fantastyczni ludzie, którzy po prostu dbają o swój biznes a u nas jak zwykle nic się nie opłaca…

  14. Dzisiaj w TV słyszałem wypowiedzi : burmistrza Zakopanego, prezesa PKG oraz dyrektora TPN. I tak, TPN nie zgodzi sie na żadne „żelazo i beton” w Tatrach. Prezes wspominal, że chce uregulowac gastronomie przy kolejce, oraz zmniejszyć kolejki do kolejki poprzez zmiane sposobu sprzedaży biletów. Tak jakby przedsprzedaz przez np. internet zwiekszyła częstotliwość kursowania kolejki, na co nie zgodzi sie TPN. Burmistrz powiedzial, że wklad finansowy gmin to „kilkaset tysiecy zlotych” czyli 1/215 część akcji PKG, czyli 0,46%. (Cały roczny budżet tych czterech gmin, to niecałe 200 mln PLN). Z wypowiedzi burmistrza wynikalo , że nie bardzo orientuje sie jakie dzialania Fundusz zamierza podjąć, byl równiez wypowiedzi miszkańców Zakopanego, którzy z początkowego zachwytu, zaczynają mieć obawy. Natomiast wlodarze gmin , na terenie których są inne kolejki kupione hurtowo, mają obawy, że cala uwaga i inwestycje (ewentualne) skupi sie na Kasprowym. I w ten sposób, zapiekli obroncy oddania Kasprowego w „obce ręce” ,czyli Słowakom, sami oddali ich „narodowe dobro” funduszowi zagranicznemu. A taka firma musi przynieść zysk, czyli dziala wg schematu „tanio kupić, drogo sprzedać”. A gminy w całym tym interesie były chyba przyslowiowymi „słupami”. I w taki oto sposób, cwani górale z Podhala zostali wydutkani.
    Panie Krzysztofie, czy prezes PKG raczył juz odpowiedzieć na pytania , które Pan mu wyslał ?.
    Pozdrawiam

  15. Panie Andrzeju, na odpowiedź wciąż czekam. Z nadzieją oczywiście :).

  16. I co z tego jak to zostaje u Polaków. I tak nic się. Nie zmieni. Szkodasłów.

css.php