Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

23.01.2013
środa

Grossglockner.pl (1)

23 stycznia 2013, środa,

Grossglockner to najwyższy szczyt austriackich Alp (ma 3798 m n.p.m.). Heiligenblut to niewielka wioska niemalże u jego stóp. Słynie ze wspaniałych stoków do jazdy terenowej, lecz jest też stacją przyjazną rodzinom z dziećmi (i trasy, i szkółki, i ceny). Oraz gościom z Polski.

Heiligenblut z Grossglocknerem w tle (fot. Tomasz Rakoczy – Tommy Superstar)

Heiligenblut ma ledwie tysiąc mieszkańców i leży na samym krańcu doliny. W zimie można tu dojechać tylko od południa (od strony Lienz i Spital), co gwarantuje wiosce ciszę i świetne powietrze. W lecie da się tu dotrzeć także z północy słynną górską Glossglocknerstrasse (wiedzie m.in. przez tunel Hochtor na wysokości 2506 m n.p.m.).

Nie ma tu wielkich hotelowych molochów, a dwa tysiące łóżek czeka na gości w apartamentach, pensjonatach i hotelikach o rozmaitym standardzie (również cenowym).

Górna stacja kolejki na Schareck 2600 m n.p.m. (fot. Tomasz Rakoczy – Tommy Superstar)

I, co pewnie najważniejsze, równie zróżnicowane są okoliczne tereny narciarsko-snowboardowe. Jeździ się tu najczęściej na wysokości pomiędzy 1750 a 2900 m n.p.m. (samo Heiligenblut położone jest na 1350 m n.p.m.), dzięki czemu śnieg jest zwykle przedniej jakości. Przygotowanych tras jest 130 ha. Prócz tego wyznaczono kilka stref do jazdy off piste – niemal prosto z wyciągów można dostać się na… 1500 ha, a jeśli weźmie się przewodnika, to do zjeżdżenia jest jeszcze więcej: jakieś… 2500 ha!.

Roman Kuss, jeden z czołowych austriackich freeriderów w żlebach Heiligenblut (fot. Tomasz Rakoczy – Tommy Superstar)

Nie bez powodu więc ośrodek od kilku lat uchodzi za doskonałe miejsce dla miłośników narciarstwa terenowego – w tym naturalnie skitourowego.

Nowością tego sezonu jest Freeride Check Point, ulokowany na pośredniej stacji gondoli na Schareck. Ten system informacji o aktualnym zagrożeniu lawinowym, charakterystyki poszczególnych obszarów off piste oraz testu detektorów lawinowych opracowały uznane w branży firmy Sitour i Pieps. Zapewnia on stały podgląd temperatury, głębokość pokrywy śnieżnej oraz prędkość i kierunku wiatru. Uwzględniane są wysokość n.p.m. i ekspozycja stoków. Wreszcie, co też istotne, dane te podawane są w przejrzysty nawet dla początkujących freeriderów sposób.

Autor poza trasą w Heiligenblut (fot. Tomasz Rakoczy – Tommy Superstar)

A w tym tygodniu do Heiligenblut zjechała blisko stuosobowa grupa zapalonych narciarzy z Polski – głównie tych, którzy kochają wyskoczyć poza trasy.

Andrzej Bargiel, znakomity polski skialpinista, na zboczach  Heiligenblut (fot. Tomasz Rakoczy – Tommy Superstar)

Co ich tu czeka – i co w ramach Free Ride Camp 2013 wyczyniają najlepsi – napiszę wkrótce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawostką w Heiligenblut jest mały cmentarz tuż w przy kościółku.
    Podobno (tak mi tam mówiono) jest tam szereg mogił tych co nie zeszli z pobliskich gór. No i z tym „wyskakiwaniem” poza trasy trzeba uważać. Zwłaszcza ,że warunki pogodowe zmieniają sią niekiedy błyskawicznie.

  2. Pierwszy raz widzę trasy narciarskie w hektarach 😯 😉
    Czy w okolicznych szpitalach podaje się już zużycie gipsu na hektar? Albo liczbę kontuzji z hektara?

  3. nemo
    24 stycznia o godz. 11:59
    a cos taki zdziwiony, popatrz na pierwsze zdjęcie, na rozstawienie leżaków potrzebne sa hektary powierzchni. A ja zastanawiam sie kiedy masę śniegu na stoku podawać sie bedzie w kubikach (m3 dla niewiedzacych) .
    W czasach mojej młodosci wszyscy marzyli żeby pojeździć na równych , przygotowanych trasach. A tu masz, historia zatoczyla koło, gładkie trasy sie przejadly i szuka się emocji.
    A moze by tak co poniektórych przenieść w czasie do PRL-u i kazac im zjechać na nartach marki RYSY z kultowej Golgoty w Szczyrku, po betonowych muldach wysokości pół metra.
    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A może jednak podawanie wielkości tras (oraz obszarów do jazdy off piste) w hektarach ma sens? Czym inny są przecież wąskie przecinki w lesie, a czym innym szerokie trasy na odkrytych połaciach.
    Ale skoro mamy być tak precyzyjni, to w Heiligenblut trasy ratrakowane mają 55 km długości o powierzchni 130 ha.
    A podawanie ilości śniegu w kubikach też ma sens: chociażby w opisie lawin albo skali sztucznego naśnieżania.

  6. Mnie tam wystarczy długość tras w km, deniwelacja i grubość pokrywy śnieżnej w cm na poszczególnych wysokościach.
    Informacji o ilości śniegu w metrach sześciennych musiałyby jeszcze towarzyszyć dane o ewentualnych szerokościach desek śnieżnych podcinanych przez freeriderów i ile osób naraz są w stanie transportować w przepaść (tu głębokość) 😉
    Powierzchnia w hektarach może być interesująca dla grup narciarzy, z których każdy życzy sobie orać własną skibę w dziewiczym śniegu.
    Jednakowoż informacja o połaci „off piste” w hektarach nie mówi nic o ewentualnych zwężeniach i przecinkach, ani o zagrożeniu lawinowym.
    „Normalny” narciarz, śmiem sądzić, nie ma pojęcia, ani to go interesuje, ile to jest – hektar trasy narciarskiej, albo ile kubików naśnieżono z armatek. To jest wiedza potrzebna księgowym i zarządom do obliczania kosztów.
    Ale niech sobie Austriacy podają. Będzie kolejny temat do dowcipów o nich 😉
    Andrzeju,
    pamiętasz skok tego Baumgartnera ze stratosfery, finansowany przez redbulla? Otóż okazuje się, że te pieniądze nie zostały wydane na akcję reklamową, lecz na badania naukowe. Eksperyment miał wykazać, czy grawitacja działa również na Austriaków 😎

  7. nemo
    25 stycznia o godz. 20:34
    I teraz nie wiem, czy eksperyment Baumgartner) zakończył sie pozytywnie, czy nie. Bo jednak grawitacja działa na Austriaków.
    W ubiegła niedzielę jeździliśmy z wnuczka (8 latek), jadąc kolejka mozna było czesto zobserwowac grupy jeżdżących na deskach do prasowania, ale zjeżdżacze ci siedzieli na stoku na deskach w poprzek stoku. Natala pyta sie mnie : dziadek, a dlaczego oni ciagle siedza a nie jeżdżą ? I odpowiada sama sobie, a wiem oni używaja tych desek do rownania stoku.
    W niedzielę w Beskidach był tylko sztuczny snieg na trasach.
    Pozdrawiam

  8. P.Burnetko-w ilus tam miejscowosciach Alp jezdzilem na nartach,albo wedrowalem.Pytanie:dlaczego nie reklamuje Pan,chocby czesciowo,Alpy Bawarskie.Moze mi Pan na to odpowiedziec???

  9. @Luap
    W prawym górnym rogu strony znajdziesz odpowiedź (w kolorze czerwonym).

  10. Dziś w mojej okolicy miał miejsce po raz 70. największy na świecie amatorski wyścig narciarski, tzw. Inferno-Rennen ze szczytu góry Schilthorn (Piz Gloria w filmie James Bond – On Her Majesty’s Secret Service) do Lauterbrunnen.
    W hektarach nie wiem, ale długość trasy wynosi 14,9 km przy deniwelacji ponad 2100 m.
    Po tej trasie wprawny narciarz zjeżdża w ciągu 45 minut.
    Dzisiaj został ustalony nowy rekord – 13 minut 20,53 sek.
    Udział wzięło 1850 uczestników.

  11. nemo-niedaleko Interlaken:wedrowalem tam!

  12. Luap,
    to fajnie! Mam nadzieję, że pogoda dopisała 🙂

  13. Panie Luap,
    staram się pisać o miejscowościach, w których miałem szczęście jeździć
    bądź o których słyszałem coś od osób, których opinie szanuję – a niestety w Alpach Bawarskich takiego szczęścia nie miałem (choć często przejeżdżam przez Garmisch-Partenkirchen w drodze do innych stacji). Co zaś do koloru czerwonego, to zauważam nieśmiało, Panie Andrzeju, że Heiligenblut leży w Karyntii, a nie w Tyrolu. Co nie znaczy, że Tyrol nie jest piękny – choćby takie Alpbach, nieprawdaż?
    Co najistotniejsze: tak jakoś mam, że kiedy zakładam narty, to staję się szczęśliwszy – niezależnie od tego, gdzie jestem (nawet w Białce :)). I kiedy tylko się czegoś więcej dowiem, jak tu czy tam udało się stworzyć fajną stację narciarską, to pozwalam sobie o tym napisać.
    Zaś co do jazdy terenowej/freeridu, czyli zapuszczania się w dziewicze śniegi, to przecież jest to w istocie powrót do początków i istoty narcoarstwa.
    Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze
    P.S. O Schilthorn (Piz Gloria) i Jamesie Bondzie też na portalu Polityki pisałem.

  14. nemo
    26 stycznia o godz. 20:15
    A moze bedziemy sie częściej wymieniac zdarzeniami z najblizszej okolicy ? Moze coś ożywi ten blog.

  15. Krzysztof Burnetko
    26 stycznia o godz. 23:10
    Panie Krzysztofie.
    Co do koloru czerwonego. Wiadomo że trzeba ten blog z czegos utrzymać. I nikt nie ma zalu do Pana o to. Oczywiscie wiem , ze Heiligenblut lezy w Karyntii, chodzilo mi tylko o pokazanie sponsora. A Alpbach, szczegolnie stare domy , jest rzeczywiscie piekne. Nie wiem, czy Pan sie orientuje, ale Alpbach ma drugie hasło reklamowe : Najbardziej ukwiecona wioska Europy. Rzeczywiscie, latem kwiatów pod każda postacią jest bardzo dużo. Haslo to jest przy wjeździe na parking pod marketem. I musze przyznac, że gdyby nie blog, nie pojechalbym do Alpbach.
    Co do jazdy terenowej. Rok temu moj bratanek (instruktor PZN) wybierał sie na zjazd ze Skrzycznego do Czyrnej przez las, sniegu było jakies 2 metry. Czy to jest rozsądne ?. Gdyby z mial bliskie spotkanie z drzewem, albo z jakichs powodów wypięła mu sie w tym dwumetrowym sniegu narta , to kiedy go znajdą ?. Na wiosnę ?. I tu jest problem. młodzi ludzie naogladaja sie filmów i zaczyna sie szaleństwo.
    Prosze pojeździć też w Beskidach i opisać miejscowe osrodki. A naprawde dużo sie zmienia. W takiej malutkiej Istebnej mamy na jednym zboczu dwa osrodki z nowoczesnymi kanapami, w tym szescioosobowa. Moze to nie sa zbyt wymagajace trasy, ale rekreacyjnie w niedziele można znakomicie pojeździc, tym bardziej że kolejki sa dosyc krótkie, a ceny przystepne.
    Pozdrawiam.

  16. Freeride – powrót do początków i istoty narciarstwa?
    Tak, pod warunkiem, że taki narciarz wejdzie sam na odpowiednią wysokość, a potem zjedzie (z lawiną lub bez) i zrobi to najwyżej raz dziennie 😉

  17. nemo, masz racje.
    A kurat przegladalem Twoje okolice , Schilthorn. Pieknie.

  18. A już jazda przez las w głębokim śniegu (pomijam niebezpieczeństwa grożące narciarzowi) jest po prostu wybrykiem, w wielu okolicach zabronionym albo już na tyle uświadomionym, że nikt się nie chwali, że stresował zwierzynę szukającą schronienia 🙄

  19. Cóż my to rozumiemy, a moze trzeba po prostu dorosnąć. Mnie wystarcza emocje przeżywane w czasie jazdy po polskich drogach, gdzie własnie tacy freereidowcy szaleją.

  20. O, tak!
    Polskie drogi – freeride z survivalem na spółkę 😎
    Miłego dnia życzę udając się na kontemplacyjną wędrówkę na biegówkach 😉 Tutaj

  21. Nemo, zazdroszce, musze załadować 50 kartonów z krzesłami do samochodu. Jutro wybieram sie do Niederlandów, a z powodu silnego mrozu nie chcialem ładowac tego wczoraj.
    Na narty pojedziemy za tydzien.
    Również miłego dnia.

css.php