Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

28.11.2012
środa

W góry szybciej i wygodniej

28 listopada 2012, środa,

Ostatni rok przyniósł przełom: nowe autostrady sprawiły, że z Polski można już dotrzeć na alpejskie (i nie tylko) stoki jak z każdego niemal miejsca w Europie.
Do niedawna łatwo mieli tylko ci z południowych i zachodnich rubieży kraju. Korzystając z autostrady Kraków – Zgorzelec bądź z niewielkiej odległości od granicy z Niemcami mogli w miarę sprawnie znaleźć się na doskonałych tamtejszych drogach, a potem via Monachium (bez opłat i ograniczeń prędkości)  w Alpach bądź też w Dolomitach.
Teraz, dzięki oddanej do użytku autostradzie A2, do sieci niemieckich autobahnów równie gładko mogą dostać się mieszkańcy Polski centralnej.

Co więcej, dla zmotoryzowanych narciarzy z Górnego Śląska, Krakowa, ale nawet z Warszawy pojawił się jeszcze jeden wariant wygodnej podróży. To droga przez Czechy – tyle że już nie przez wąskie gardło Cieszyna, lecz otwartym niedawno odcinkiem autostrady A1. Jadąc ze stolicy za Siewierzem należy skręcić w prawo nową drogą w kierunku lotniska w Pyrzowicach, by tam wjechać na A1. Z kolei od Katowic czy Krakowa można dostać się na A1 przez węzeł w Gliwicach. Autostrada nie prowadzi jeszcze do samej granicy, ale można wystarczy opuścić ją przed Wodzisławiem Śląskim w Świerklanach, by – po ominięciu Wodzisławia i Chałupek, przekroczyć granicę i znaleźć się już na czeskiej autostradzie D1 (pamiętając o kupnie winietki!).

Potem już sprawnie można kierować się chociażby na „stolicę Alp”, czyli Innsbruck (warto skądinąd pomyśleć o zatrzymaniu się na chwilę w tym pięknym mieście, które od czasów rzymskich pełni rolę „bramy” między północą i południem Europy). Stamtąd już wszędzie jest w miarę blisko: a to przełęczą Bregenz do Włoch, a to do którejś z dolin Tyrolu czy Vorarlbergu, a to w końcu do Szwajcarii lub wreszcie – przez Genewę – do Francji.

Ci, którzy testowali ten wariant (m.in. Andrzej52) podkreślają, że do Innsbrucka dojechali z południa Polski prawie godzinę szybciej w porównaniu z trasą przez Cieszyn.

Symbolicznie też tylko podrożeją od 1 stycznia 2013 r. winietki na austriackie autostrady. Ta najpopularniejsza, na 10 dni, kosztować ma 8,30 euro (obecnie 8 euro). Warto pamiętać, by nalepkę umieścić w miejscu wskazanym w instrukcji i by usunąć te nieaktualne (dwie winietki są dopuszczalne jedynie do 31 stycznia 2013 r. – bo z tym dniem kończy się ważność winietek rocznych 2012). Za jazdę bez naklejonej winiety – bądź z naklejoną nieprawidłowo – grozi 120 euro mandatu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Fajnie. A narciarze z Lubelszczyzny wszędzie mają daleko. Nawet do Bukovela (UA) chociaż to tylko 450km /granica/.

  2. Słyszałem, że narty w Bukovelu całkiem, całkiem, choć atmosfera nieco, by tak rzec, egzotyczna?

  3. Panie Krzysztofie.
    Radze wyrzucić GPS-a, a kupić dobrą mapę. Przez Bregenz oczywiście możemy dojechac do Włoch. Ale było by to tak, jakby jechać z Pańskiego Krakowa do Cieszyna przez Wrocław. Z Innsbrucku do Włoch (Tyrol Płd) dojedziemy przez przełęcz Brenner, a Bregenz to miasto nad Jeziorem Bodeńskim. Tak wiem ,jestem złośliwy.
    A teraz na poważnie.
    W Zgorzelcu stary Orlen przed granicą jest zamknięty, został sprzedany firmie z żółtą muszelką w logo. Stacja ma być otwarta z koncem grudnia. Ci co zechcą zatankować na BP przed granicą, muszą liczyć się z co najmniej półgodzinną kolejką przed kasą.
    Winietkę na czeską D1 można kupić w Chałupkach, lub korzystniej ,na stacji na D1, kilka kilometrów za wjazdem.
    Dla wszystkich jeżdżących do Istebnej z Katowic i mających problem z powrotem przez Wislę, mam propozycję. Jedziemy w kierunku Jablunkowa (CZ) i przez Cieszyn dojeżdżamy do Pawłowić. Jest 15 km dalej, ale omijamy zatkaną Wisłe.
    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oczywiście: z Innsbrucka do Włoch (Południowego Tyrolu) przez Brenner, a nie Bregenz. Przez Bregenz to do Szwajcarii, a potem do Francji. Jeździłem tak przez lata i w efekcie mi się zlało (choć teraz najlepiej do Francji to przez Monachiuim i Lindau). Przepraszam. Poprawiam

  6. Do Andrzej52.
    Powrót z Istebnej do Katowic przez Jablunkov skomplikował się przez remont drogi Cieszyn-Pawłowice. Trzeba z Cieszyna jechać drogą ekspresową do Skqczowa, tam skręcić na starą wiślankę.

  7. Bogdan65
    29 listopada o godz. 16:11
    Tak wiem. W okolicach Jablunkowa (Bystrice) jestem przynajmniej raz w miesiącu.
    Przed Cieszynem , na skrzyżowaniu z drogą na Marklowice (?) robią rondo. Objazd za niedlugo sie skończy. Za tydzień tam będe, mogę podać więcej informacji.
    W samych Pawłowicach radzę nie wjedżać na wiślankę od razu, a przejechać przez Pawłowice (1,5 km) i wjechać na światłach w Pawłowicach. Skrzeżowanie wiślanki z drgą z Cieszyna jest dla samobójców, szczególnie w niedzielne popołudnie.
    Pozdrawiam

css.php