Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

22.05.2012
wtorek

W Krakowie afera…

22 maja 2012, wtorek,

… z biurem podróży Excalibur Tours. Oto ogłosiło ono upadłość w czasie, gdy w Paryżu przebywała wycieczka 35 gimnazjalistów. Dzieciaki wróciły do kraju tylko dzięki pomocy urzędu marszałkowskiego, a policja zatrzymała właściciela firmy. Tak się składa, że swego czasu sam byłem klientem Excalibur.

Zaciszne tyrolskie Vent… Odkryłem je dzięki Excalibur Tours. Ale może można było inaczej?

Jakoś pod koniec lat 90. ub. wieku (ależ to brzmi…) skusiłem się na oferowany przez tegoż touroperatora wyjazd do wioski Vent w Tyrolu. Miałem dołączyć do grupy młodzieży mającej tam spędzać zimowe ferie. Bo Excalibur specjalizowało się chyba – może nie przez przypadek – w wyjazdach dla młodzieży. Propozycja była atrakcyjna tak ze względu na cenę (standard młodzieżowy, który okazał się – prócz śniadań – całkiem przyzwoity), jak niewielką odległość od słynnego Sölden – jednej z topowych stacji austriackich Alp. I faktycznie: firmowym autokarem codziennie byliśmy dowożeni do słynnego kurortu, a czasem także na dwa tamtejsze lodowce.

Lecz największym odkryciem okazała się sama Vent – malutka i zaciszna wioska na końcu jednej z odnóg doliny Ötztal. Ledwie parę domostw, wokół piękne zbocza (są i wyciągi) i, jak się potem dopiero dowiedziałem, jeden z najlepszych punktów wypadowych dla skitourowych wypraw w okolice – m.in. na Wildspitze, najwyższego szczytu austriackiego Tyrolu (3774 m n.p.m.).

A co do jakości usług Excalibur… Cóż, turystycznego standardu można się było – zważywszy choćby na cenę – spodziewać. Kłopot w tym, że biuro do opieki nad młodzieżą zatrudniło, by tak rzecz, kiepskich opiekunów. Niby mieli to być instruktorzy narciarstwa… Tyle że kilka razy byłem świadkiem, jak gubili oni  powierzonych im kursantów. I niespecjalnie przejmowali się uwagami na ten temat. A nie mieli wcale po dwadzieścia lat, lecz dużo więcej. Czy pojechali z grupą dlatego, że byli „znajomymi prezesa”?

Doświadczyłem zatem wtedy i szarej rzeczywistości c czyli prowizorki – niektórych rodzimych biur podróży. I rewelacji w postaci poznania genialnej bazy na zimowe wakacje – po części pewnie dlatego, że firma chciała jak się da ciąć koszta. Coś za coś? A może dałoby się dać za coś – jakość?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Tak sie złożyło, że na przestrzeni kilkunastu lat byłam parokrotnie klientką biura. Pierwszy wyjazd w niezbyt znany region Austrii- Montafon, może dlatego mało popularny, że bardzo daleko. Ciekawe miejsce- codziennie dowożono uczestników na inne stoki regionu. Do dyspozycji grupy był instruktor, korzystali ci, którzy chcieli. Była to wtedy nowa formuła wyjazdów, chyba pomysł właściciela biura, który założył je właśnie ze względu na swoją pasję – narciarstwo. Kolejny, po kilku latach – ski-safari w Dolomitach. Fantastyczny pomysł – dzięki temu, że grupa miała do dyspozycji autokar poznawaliśmy codziennie inny ośrodek należący do grupy Dolomiti Superski. Ostatni- na zakończenie tegorocznego sezonu narciarskiego:Tydzień Polski we Włoszech w regionie Civetta. O tych wyjazdach słyszłam od znajomych od kilku lat, zawsze same pozytywy. Faktycznie atmosfera była fantastyczna, dodatkowe atrakcje w postaci koncertów polskich artystów i wspólnej z nimi zabawy na stokach i po nartach. Kapitalny pomysł na zjazdy na nartach w przebraniach- tym razem tematem był PRL. Każdy kolejny wyjazd był lepszy od poprzedniego. Jeśli chce się potępiać kogoś, komu noga się powinęła, być może nie z powodu zamierzonej nieuczciwości, ale splotu niekorzystnych okoliczności (kursy walut, ceny paliw itp), a dzięki komu przez wiele lat wielu ludzi miało udane urlopy, trzeba by sobie zadać pytanie, czy nie lepiej mimo wszystko, że komuś się chciało rozwijać taką działalność. Zwracam też uwagę, na fakt, że biuro traktowało klientów uczciwie, było ubezpieczone, należało, gdzie trzeba. Być może mieli słabsze okresy, gorszych pracowników – instruktorów, pewnie zdarza się tak każdej firmie. Moje doświadczenia są wyłącznie pozytywne. I żal mi, że pewnie już się nie odbędzie planowane spotkanie uczetników ostatniego wyjazdu, no i, że prawdopodobnie natępnych Dni Polskich za rok w Civetcie nie będzie miał kto zorganizować..

  2. @zadowolona klientka
    Znakomity tekst reklamowy Pani napisala, niestety trochę za późno. O uczciwosci własciciela biura świadczy poniższy link
    http://polskalokalna.pl/wiadomosci/malopolskie/krakow/news/krakow-zarzuty-dla-wlasciciela-biura-excalibur-tours,1800639,3320
    Była to po prostu piramida finansowa.
    Niestety pasja narciarska nie wystarczy do do prowadzenia jakiejkolwiek dzialalności gospodarczej.

  3. Jeszcze opinia o tym biurze na szybko znaleziona
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,29584,68617335,0,Excalibur_Tours_Krakow.html

css.php