Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

2.04.2012
poniedziałek

Wiosenne narty w Południowym Tyrolu

2 kwietnia 2012, poniedziałek,

Niektóre stacje narciarskie Południowego Tyrolu są już zamknięte, ale w wielu wciąż da się jeździć. Na dodatek w kilku z nich planowane są rozmaite imprezy zamykające sezon 2011/12.  A to dla narciarzy, a to dla snowboardzistów, a to dla smakoszy, a to dla… , by tak rzec, freaków.


Dobrzy ludzie z Südtirol Marketing przysłali mi harmonogram planowanego zakończenia sezonu w tamtejszych ośrodkach zimowych.

I tak, do 10 kwietnia można się jeszcze wybrać do Merano 2000, Reinswald, Rosskopf, Valle Isarco/Eisacktal, Trafoi, Watles. Dopiero 15 kwietnia staną wyciągi w Klausberg, Speikboden, Val Senales/Schnalstal, Schwemmalm, Pfelders, Alta Badia, Val Gardena/Gröden, Alpe di Siusi/Seiser Alm, Alta Pusteria/Hochpustertal, Obereggen, Belpiano/Schöneben, Haideralm, Maseben. Aż do 22 kwietnia czynne będą gondolki i krzesła w Kronplatz/Plan de Corones (o stacji tej pisałem tu niedawno „Na saneczkach po Kronplatzu“ 7 marca b.r. ). A jeszcze 1 maja można będzie pojeździć w Soldzie/Sulden (świetne miejsce Panie Andrzeja, prawda).

Okazuje się też, że sezon żegnać można w najróżniejszy sposób. W takim Ratschings/Giovo 14 i 15 kwietnia gości czekają nie tylko tańce i przednie lokalne jadło, ale też promocyjne dwudniowe skipassy – na „do widzenia” będą za połowę normalnej ceny!

Z kolei w snowparku w Obereggen 15 kwietnia odbędzie się Fish&Park Party: uhonorowany zostanie zwycięzca zawodów snowboardowych King of Obereggen 2012, a atrakcją kulinarną mają być ryby z Cesenatico, czyli okolic Wenecji.

Ale najbardziej chyba szaloną imprezę urządza od ponad 10 lat Kronplatz.
Locknfescht, bo tak nazywana jest ta zabawa, polega na tym, że rozpędzeni narciarze mają wjechać do stawu, powstałego z… roztopionego śniegu (a czasem i wody, którą dolewa się dodatkowo dla większej frajdy uczestników i rzesz kibiców).


Koncept wziął się z autentycznej historii: oto swego czasu paru mieszkańców Kronplatzu próbowało (zapewne wypiwszy wcześniej co nieco) przejechać na nartach przez wielką kałużę i… nie do końca im się to udało. A że uczestnicy chcą za każdym razem błysnąć własną pomysłowością zjazdy odbywają się nie tylko na nartach, lecz także na materacach, deskach, wannach, samochodach bez kół – czyli wszystkim, co się ślizga!

W tym roku chętni do popisania się podczas Locknfescht (bądź oglądania ich wyczynów i pojazdów) powinni przyjechać do Kronplatz 22 kwietnia. Zwłaszcza, że pewnie będzie można też jeszcze pojeździć nie tylko po wodzie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Panie Krzysztofie.
    Sulden to nie tylko świetne miejsce, to najlepsze miejsce na urlop, szczególnie latem. Już samo połozenie na prawie 2000 m.n.p.m jest czymś niezwykłym. Dookoła wioski mamy 14 trzytysieczników z Królem całego Tyrolu, Ortlerem z Jego Dworem, na czele. Dookola wioski są lodowce, co powoduje że w Sulden panuje specyficzny mikroklimat sprzyjający leczeniu schorzen płucnych, np mojej astmy. Potrzebuję tam 1/3 leków mniej niż w domu. Mamy we wsi najłatwiejszy (podobno) w Alpach trzytysiecznik, Schontaufspitze, 3325m, tylko 700m rzeczywiście łatwego podejscia od kolejki. Do najblizszego lodowca z kolejki jest jakies 20 minut, mozna bezpiecznie iść do Lombardii po wydeptanej ścieżce. Przecietny turysta może codziennie wchodzic na którys z trzytysięczników, nawet na czwartą gorke w dolinie, Verteinspitze (po wschodniej stronie) 3500m z drobnymi, a jak sie wejdzie na Tschengsler Hohwand, nad schroniskiem Dusseldorferhutte, mozna podziwiać dolinę Vinschgau z wysokości prawie 2500m. Poza tym siadając o 6 rano na tarasie u Pani Gutgsell z poranna kawą, mozna delektować sie skrzącym sie we wschodzącym słoncu lodowcem Suldenferner, słuchać nieustannego szumu wodospadu na potoku Suldenbach i rozkoszować sie zapachem modrzewia. Chłodne powietrze z okolicznych lodowców schodzi do doliny przez modrzewiowe lasy, przynosząc intensywny zapach modrzewia. W górach prawie nie widać turystów, do wysokości schronisk mozna spotkać kogoś, natomiast powyżej zupełna pustka. Przy schroniskach stoliki przy których można własne kanapki skonsumować, poza tym ceny przystępne. Jedyne wady Sulden, to piekarnia u Reinstadlera otwierana dopiero o 7 rano, i wyciągi rozpoczynające pracę o 8.30.
    Dosyc tej reklamy, w tym roku zamówiłem noclegi w ulubionym przez Pana Alpbach, a to z powodu naszej ośmioletniej wnuczki, która chce kolekcjonować dwutysięczniki, bo Beskidy sie jej już znudzily. Ciężko będzie zejść na tak małe wysokości w dziwne góry bez lodu i śniegu.
    Ale w przyszłym roku…
    Pozdrawiam

  2. W ksiażce o której wcześniej wspomnialem jest rysunek „Alpinisty 45-lecia byłej PRL” Na jego ubiór sklada sie m.in Kask -jaki jest każdy widzi (z KWK Kleofas),okulary spawalnicze, czekan znaleziony pod Eigerem, buty Zawrat pelne wody, raki -lewy z zapasów klubowych 10-cio zębny, prawy 12-zębny znaleziony pod Matternhornem.
    Prawie to samo mozna by napisać o narciarzach – amatorach z tamtych czasów.

  3. Panie Andrzeju, dzięki za piękny opis letniej Soldy/Sulden. Ja miałem szczęście być tam tylko (aż!!!) zimą.
    A co do strojów górskich, to pewnie Pan widział w Soldzie właśnie, w muzeum Messnera stroje i ekwipunek, jakich ludzie używali chodząc po Himalajach :). Pełny szacunek!

css.php