Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

7.04.2011
czwartek

Śmierć Goryczkowej

7 kwietnia 2011, czwartek,

Aż trudno uwierzyć: w tym sezonie wyciąg krzesełkowy na Hali Goryczkowej nie kursował ani raz! To bodaj pierwszy taki przypadek w ponad 40-letniej historii krzesełek (uruchomiono je w 1969 r.) Na dodatek poprzedniej zimy nie było dużo lepiej: wyciąg był czynny ledwie kilkanaście dni.

 Krzesełka z Goryczkowej na Kasprowy Wierch

Tymczasem w najlepszych latach sezon na Goryczkowej trwał od początku grudnia do pierwszych dni maja. Jako że wyciąg mógł w godzinę przewieźć 730 osób, więc w ciągu zimy pozwalał narciarzom (a z czasem także snowboardzistom) na ponad pół miliona zjazdów z Kasprowego. A bywał zwykle wykorzystywany w 100 proc. – sam pamiętam wielokrotnie pozakręcaną kolejkę chętnych (niekiedy stało się w niej i po półtorej godziny) oraz wybuchające w niej co rusz awantury z wpychającymi się gdzieś bokiem (czasem kończące się nawet rękoczynami). Zwykle jedynym sposobem na to, by jednak co nieco pojeździć na Goryczkowej było pojawienie się przy dolnej stacji jeszcze przed otwarciem wyciągu i zaliczenie 3-4 zjazdów nim jeszcze kolejka narosła. Szansa na mniejszy tłok pojawiała się tuż przed zamknięciem wyciągu, gdy większość zmęczonych narciarzy zjeżdżała już do Kuźnic. Szczytem szczęścia była zaś… zła pogoda (gęsty śnieg, mgła i mróz), bo odstraszała ona co mniej zdeterminowanych, więc najwytrwalsi mogli jeździć do woli.   

 Kocioł Goryczkowy

Ale warto było się męczyć, bo miejsce jest przecież przednie. Nie bez powodu Kocioł Goryczkowy określany jest jako „jedyny w Polsce teren narciarski o alpejskim charakterze”.  Przypomnijmy: jeździ się na wysokości pomiędzy 1958 m n.p.m.(górna stacja krzesełek) a 1355 m n.p.m. (dolna stacja na Wyżnej Goryczkowej Równi), a średnie pochylenie liczącej ok. 2 km trasy wynosi 37 procent.

Powodem niemożności uruchomienia wyciągu jest niedostateczna ilość śniegu na trasie. A w zasadzie w jednym jej miejscu – nieco poniżej tzw. buli. Niektórzy przekonują, że wystarczyłoby ustawić tam jedną armatkę naśnieżającą, by rozwiązać problem. Co więcej, nie musiałaby być ona zamontowana na stałe. Przeciwnicy – m.in. z Tatrzańskiego Parku Narodowego – najbardziej obawiają się zapewne, by zgoda na minimalne choćby sztuczne śnieżenie nie stała się precedensem i by za jedną armatką nie poszły rychło następne aż do zbudowania na Kasprowym stałej instalacji naśnieżającej (co faktycznie oszpeciłoby klasyczny już niemal krajobraz Kotła Goryczkowego). Spór okazuje się nierozwiązywalny.

Równocześnie jest jasne, że stary dwuosobowy wyciąg trzeba zmodernizować, bo jako żywo nie odpowiada on już jakimkolwiek standardom. Zgadza się na to ponoć także TPN. Plany remontu przedstawi jednak już zapewne nowy właściciel instalacji narciarskich na Kasprowym Wierchu (jak już tu pisałem, Polskie Koleje Państwowe, do których należy kolejka linowa i wyciągi zamierza jeszcze w tym roku je sprzedać: „Prywatny Kasprowy?”, 16 lutego b.r.). 

Na razie spółka PKL wpadła tylko na jeden przyjazny narciarzom pomysł: otóż karty czasowe uprawniające do wyjazdów wyciągiem na Hali Gąsienicowej upoważniają też do darmowego zjazdu do Kuźnic koleją linową.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze,
    trzy tygodnie temu pierwszy raz po długim czasie (nie jestem pewny: 20, może 25 lat …) jeździłem na Kasprowym. Było to przezycie niezwykłe, bo mozna było jeździć bez kolejki! W Kuźnicach kolejka kilkuosobowa, czyli żadna, u góry, na Gąsienicowej kolejki nie było w ogóle(!). Goryczkowa, nazywało się że zamnknięta, ale sama trasa przygotowana nieźle, pewnie z myślą o narciarzach zjeżdżających nartostradą do Kuźnic. z całą pewnością dwie armatki śnieżne by wystarczyły… Zabrałem na Goryczkową mojego 9-cio latka, który mimo, że po autriackiej styczniowej wyrypie, był zachwycony! Miód na serce tatusia, który aby się się najeździć na Goryczkowej ponosił ofiary o których pan pisze: jeździło się w 20-stopniowym mrozie i wietrzysku na granicy zamknięcia wyciągu. Studenckie wąsy i brody (wtedy obowiązkowe!) pozamarzane w jakieś komiczne zimowe maszkarony, no, ale to wszystko fraszka, skoro nie stało się w kolejakch. Co do kolejek – mój rekord to 3 godziny w kolejce na Goryczkowej. Inna rzecz, że stało się rzadko, najczęściej stosując znane techniki kolejkowe; „na kolegę” lub „na uprawnienia” (uprawnienia mocie? momy! – jak wyciągowy nie był zbyt dociekliwy wchodziło się z boku, przy wtórze zawistnych komentarzy innych kolejkowiczów) Uff, alem się rozwspominał… Pozdrowienia dla p. Redaktora

  2. Na początku lat osiemdziesiątych (bodajże rok 1980 lub 1982, nie pamiętam dokładnie), Goryczkowa cały sezon stała z powodu braku jakiegoś koła zębatego, które kosztowało ok. 100 dolarów. To były jednak inne czasy…

  3. Stara Goryczkowa jeszcze nie umiera. Dociągnie do setki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ostatni raz bylem na Kasprowym 20 lat temu. Przez 10 dni mieszkalem w Murowancu i do dzis pamietam karaluchy. W tygodniu nie bylo wielkiej kolejki do wyciagu na Gasienicowej. Na Goryczkowej wtedy nie bylem, bo do Gasienicowej bylo blizej. Jednoosobowe krzeselka. Bardzo udane wakacje.

    Trudno uwierzyc, ze tam sie nic nie zmienilo: brak dosniezania, dwuosobowe krzeselka? Moze jednak wartoby zrezygnowac ze skansenu, zdemontowac wyciag, oddac hale kozicom, zas pieniadze zainwestowac gdzies w Austrii? Po co komu takie muzeum? Po co te ciagle awantury? Niech inni niszcza sobie gory i zarabiaja pieniadze. Jedno bez drugiego nie istnieje.

    Mi sie zreszta nie wydaje, ze dosniezanie jest takim strasznym zniszczeniem. A juz zwlaszcza w jednym czy dwu miejscach. Pewnie w oczach dyrekcji Parku jednak jest. Mi sie wydaje, ze o wiele wiekszym problemem sa ratraki. Wiec moze pojsc na kompromis: jedna armatka, ale za to zadnych ratrakow i same muldy. Chetnie bym pojezdzil na takim stoku.

  6. Znów brzuch mnie boli jak słyszę tych niby dorosłych miłośników jazdy z górki na pazurki.Miłośników wciagania ton żelaza na nasze nieliczne stoki.Często spaceruję obok tych zjazdowców.Chodzę z rakami i czekanem i cieszy mnie,że mogę w ciszy zobaczyć kozicę i usłyszeć ptaszka górskiego.Te myśli o armatkach śnieżnych przerażaja mnie.Wyjazdy w Alpy dawno mnie nie ciesza bo tam na każda górę jedzie się autem i nie ma spokoju ani tradycji pieszej wspinaczki.

  7. A może czas podjąc ostateczną decyzję . Czy w Tatrach będzie się rozwijało narciarstwo czy też tylko turystyka piesza i to w ograniczonym zakresie . Ja od wielu lat jeżdżę na nartach w Alpach i do Zakopanego to tylko towarzysko , na ,,oscypka” .

  8. Drogi Zdzichu
    Od kiedy to w Alpach nie ma tradycji pieszej wędrówki?? Może nie próbowałeś wyjść z pensjonatu? Może odwiedzałeś tylko takie góry, na które prowadzi szosa? I nie mówię tu o alpinizmie, tylo o górskiej turystyce, od spaceru po via ferrata…
    Na tle Twojej uwagi przypomina mi się niejaka megalomania części polskiej starej wiary turystycznej, opowiadającej niestworzone rzeczy o tym jak to Słowacy (i wcześniej Czesi) nie chodza po górach, nie mają szlaków i nie umieli zagospodarować Tatr, słwem – w jakiejś mierze – w ogóle nie zasługują na te swoje Vysoke Tatry…

  9. Zdzichu,
    idz do innej doliny. Nie musisz miec calych gor na wlasnosc. Daj ludziom pozjezdzac.

    Zwracam Ci takze uwage, ze niziny tez sa godne ochrony. Czy Ci nie przeszkadza szosa, rondo, albo wesole miasteczko? Przeciez w kazdym z tych miejsc moglaby rosnac puszcza. Dlaczego Ci nie przeszkadza sklep, w ktorym kupujesz chleb i piwo? Przeciez w miejscu tego sklepu kiedys swiergotaly ptaszki?

    Jak ochrona przyrody, to ochrona. Zacznij od swojego wlasnego blokowiska. Trzeba je zburzyc. Przeciez w tym miejscu kiedys byla dziewicza przyroda.

    Badz konsekwentny. Zacznij od utrudniania zycia sobie, a nie innym.

  10. Można Narciarzu zjechać z góry bez wyciagu jak sam wielokrotnie robiłem i wiele razy spotykam dżwigajaca narty do góry młodzież.Oni nie maja pieniędzy na wjazdy kolejka.Tak samo biegowe narciarstwo jest prawdziwym sportem i nie potrzebuje stania w kolejce do kolejki czy wyciagu i nie potrzebuje masy żelastwa szpecacego spokojne rejony.Samo Zakopane już odstręcza i szuka się spokojnej kwatery dalej od centrum.A w naszych miastach motoryzacja dawno zabiła spokojne życie. Dla kierowcy rowerzysta czy pieszy to intruz bardzo często niestety.

  11. @Zdzichu, w młodości dużo zjeżdżałem na nartach, teraz chodzę po wysokich górach, ale omijam Tatry. I nie przeszkadzają mi wyciągi/kolejki, a wręcz pomagają szybciej dostać się trochę wyżej. Czy widziałeś kiedyś 80-cio latków na wysokości 2700m, albo rodziny z dziećmi 6-8 letnimi, tylko dzięki przejechaniu kawałka trasy wyciągiem ,a dalej na nogach, tacy ludzie mogą korzystać z uroku gór. Pożyjesz, przekonasz sie sam, jak dożyjesz, bo takimi „chojrakami” są zapełnione kroniki wypadków w górach. Co do tych 80-cio latków, jak nie wierzysz, służę zdjęciami.

  12. A Sulden już jeżdżą, piękna pogoda, w nocy trasy przygotowali, zresztą popatrzcie sami
    http://www.sulden.com/shared/webcam-sulden.asp

  13. Instalacja naśnieżająca to nie tylko jakieś „żelastwo” szpecące krajobraz.
    To przede wszystkim opóźnienie i tak krótkiego okresu wegetacji roślin. A to powoduje spływ warstwy gruntu (soliflukcja) i dalsze katastrofalne konsekwencje – odsłonięcie warstwy skalnej, zmiany stosunków wodnych w najbliższym otoczeniu. Prawdziwy efekt motyla! Jak już kilku czytelników zwróciło na to uwagę, nie wszędzie musimy mieć super wyciągi, kanapy, luksusowe schroniska. Tatry to nie jakiś tam obszar przyrody jakich wiele w Polsce, to miejsce wręcz unikalne! Niech przeciwnicy nazywają to skansenem, ale miłośnicy gór, nart dadzą sobie radę w istniejących warunkach. W Kotle Goryczkowym można propagować narciarstwo skiturowe, w niższych partiach biegowe, a narciarze alpejscy, „wyciągowi” mogą sobie pojeździć na tym starym wyciągu. Da się nim wjechać, a na górze przynajmniej nie ma tłoku, jak na przykład na trasach Białki Tatrzańskiej, gdzie przepustowość wyciągów jest taka duża, że przed zjazdem trzeba pomyśleć jak włączyć się do ruchu!
    Długie kolejki na Goryczkowej czy na trasach Szczyrku już nam nie grożą, w ostatnio powstało tyle nowych ośrodków, ruch się „rozśrodkował” i nie ma co narzekać na te kilka „skansenów” narciarstwa w Polsce.
    Pozdrawiam narciarzy, cyklistów w wszystkich zabierających ze soabą swoje śmieci…

  14. Jak pięknie prezentuje się „Wielka Trójka”, szczególnie piękny w zimie jest Koenigsspitze, to ten pierwszy z lewej.

css.php