Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

27.03.2011
niedziela

Adam Wielki i… nic więcej

27 marca 2011, niedziela,

Działacze Polskiego Związku Narciarskiego wespół z czołowymi politykami i masą rodaków fetują na całego pełną sukcesów – sportowych i czysto ludzkich – karierę Adama Małysza. I słusznie. Adam jest Wielki. Tyle że dla polskiego narciarstwa nic z tego nie wynika.

Impreza odbywa się w polskim stylu: prezydent, premier i lokalni notablami, tysiące fanów, fajerwerki i chóralne śpiewy oraz oczywiście bezpośrednia transmisja telewizyjna (włącznie z odwołaniem „Dobranocki” dla dzieci, by pokazać jeden skok). Wojsko zaś proponuje, by nad Krokwią, w bezpośrednim sąsiedztwie Tatrzańskeigo Parku Narodowego, urządzić ku chwale mistrza pokaz  ewolucji samolotów F16.
A równocześnie tenże PZN odwołuje Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w  narciarstwie alpejskim – zawody mające blisko 80-letnią tradycję. Działacze tłumaczą się brakiem śniegu. Tak, jakby nie można było przewidzieć, że w marcu mogą być z nim w Polsce kłopoty i rozegrać mistrzostwa w styczniu bądź lutym, gdy prawdopodobieństwo opadów lub możliwości dośnieżenia tras są większe. Albo też zwyczajnie zdecydować się na urządzenie mistrzostw Polski w Alpach (precedensy już były).

A ta sama TVP od lat nie pokazuje zawodów w narciarstwie alpejskim. Ani tych z udziałem najlepszych, czyli Mistrzostw i Pucharu Świata, ani nawet tych najbardziej widowiskowych i „telewizyjnych”, czyli biegu zjazdowego czy nocnych slalomów. Czy w kraju, w którym na nartach zjazdowych jeździ ponoć 5 mln ludzi, transmisje takie faktycznie nie znalazłyby odbiorców? Wszak przed telewizory widzów przyciągają nie tylko triumfujący rodacy typu Małysza czy Kubicy i hasło „biało-czerwoni górą!” , ale też czasem piękno samej dyscypliny i podziw dla mistrzów niezależnie od ich narodowości. Nie mówiąc o tym, że Bode Miller czy Lindsey Vonn (a i parę innych nazwisk z alpejskiego światka) prócz swej sportowej klasy są już w świecie gwiazdami popkultury – w tym telewizji. TVP jednak chełpi się wciąż transmisjami zawodów formuły I i skoków właśnie – dyscyplin, które ze swej natury nie mogą być sportami masowymi.

Skądinąd podobne rozumowanie cechuje wielu redaktorów rubryk sportowych w gazetach (i to tych, które uznają się za poważne i profesjonalne): albo w ogóle przemilczają temat narciarstwa alpejskiego, albo ograniczają się do podanie suchych wyników kolejnych zawodów gdzie na dole kolumny swojego pisma. Tymczasem wystarczy porównać, ile miejsca poświęcają alpejczykom kluczowe tytuły prasowe Niemiec, Austrii, Francji, Włoch czy Stanów Zjednoczonych. I jak zajmująco pisze się tam o wielopłaszczyznowym zjawisku sportowo-kulturowym, które nie bez powodu nazywane jest „alpejskim cyrkiem”.

Może gdyby polskie media poświęciły narciarstwu zjazdowemu więcej uwagi, uprawiałoby je jeszcze więcej rodaków, z lepszą znajomością rzeczy i większą kulturą – a więc bezpieczniej i jeszcze przyjemniej?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. A czy kto wie czy nie na Kasprowym jest wystarczajaco dużo sniegu ,żeby rozegrać tam zawody MP. Tylko ,że tam sportowcy nie trenuja już od lat , chociaż Góra świeci pustkami..za to łodzi adepci jeżżą 25 km do Białki czy do innego Molltaler lub Kaprun…

  2. Tekst o Małyszu troszke mi zalatuje nutką zazdrości. Ale nie ma sie co dziwić różnej maści politykom i tym podobnym, że sie kręcą koło Wielkiego Adama, chcą coś na tym ugrać. Telewizja natomiast na reklamach w czasie transmisji sporo zarobiła, transmisje z narciarstwa alpejskiego pamiętam z młodosci, ale to były czasy „słusznie minione”. Dzisiaj narciarstwo alpejskie można zobaczyć na czeskim kanale CT4, dostępnym na Ślasku na zwykłej antenie z odbiornikiem cyfrowym. Nadajnik jest na Javorowym Vrhu koło Jablunkowa. Wystarczy antene skierować na południe. Co niedzielę nadawali bezpośrednie relacje z obydwu przejazdów.

  3. Panie Krzysztofie od wielu, wielu lat nie ma czegoś takiego jak bieg zjazdowy. Jest zjazd. Warto byłoby się tego nauczyć…

  4. własnie, dobra uwaga. bieg zjazdowy nie istnieje juz od paru dobrych lat. dziennikarz sportowy a nie wie takich rzeczy? a co do transmisji, TVP jest nastowione na skoki i formułę I a przecież narciarstwo alpejskie jest duzo bardziej widowiskowe. no ale cóż, u nas zawsze wszystko jest na opak

css.php