Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

18.01.2011
wtorek

Stubai, czyli „Królestwo śniegu”…

18 stycznia 2011, wtorek,

…ma w tym sezonie kłopot ze śniegiem. Wystarcza go na razie jedynie na… 110 km tras wytyczonych na aż 5 lodowcach, które składają się na Stubaier Gletscher, największy narciarski obszar lodowcowy Austrii. Nie ma jednak obecnie mowy o off piste, nie mówiąc o freeride.

A przecież kiedy byłem tu w pierwszych dniach listopada, gospodarze z radością zarzekali się, że śniegu jest już więcej niż minionej jesieni. Dumnie powtarzali przy tym, że widocznie jak najbardziej zasadnie Stubaier Gletscher jest laureatem kilku nagród branżowych pism i organizacji turystycznych jako miejsce „z gwarancją śniegu od października do czerwca”.

 Andrzej Osuchowski na Stubai (fot. Tomek Rakoczy)

Jednak gdzieś w okolicy Bożego Narodzenia zaczęło silnie wiać, a temperatury mocno się obniżyły. Od tego czasu śnieg już nie padał, a równocześnie kilka razy powiał ciepły Föhn, więc stary śnieg zaczął szybko topnieć – tłumaczyła teraz Alexandra Reinisch z Stubaier Gletscher Bahn, oprowadzająca ekipę wyprawy „Austrostrada 2011” po swoim lodowcu. („Swoim”, bo to właśnie spółka Stubaier Gletscher Bahn jest właścicielem nie tylko wszystkich 25 kolejek i wyciągów na lodowcu, ale i pozostałej infrastruktury: restauracjami zarządza przy tym sama, a jedynie prowadzenie wypożyczalni sprzętu zleca za stosownym odstępnym. Do SGB należy nawet ostatni odcinek drogi wiodącej na lodowiec! Co więcej, spółka jest własnością w pełni prywatną, a najwięcej udziałów należy do ponad 80-letniego i darzonego tu wielkim respektem dr Helmutha Kliera, Ojca Założyciela stacji, który w l. 70 minionego wieku wpadł na pomysł, by zagospodarować narciarsko lodowce doliny Stubai).

Alexandra zdradziła nam, że na freeride najlepiej przyjeżdżać tu w marcu bądź kwietniu. Wtedy możliwości pozaprasowych jest podobno bez liku – można chociażby zjechać off piste do Sölden w sąsiedniej dolinie Ötztal.

Na dodatek, kiedy wjeżdżaliśmy gondolką na lodowiec, zaczęła pokrywać go silna mgła. Zmodernizowany właśnie snowpark Moreboards Stubai Zoo (z potrójną kickerline, boxami i railami) nasi spece od freeride’u i freestyle’u, czyli Andrzej Osuchowski i Sebastian Litner, mogli więc tylko sobie wyobrazić…

Mimo to zaliczyliśmy zjazd do kotła Fernau (z listopada pamiętałem go jako przepiękny widokowo) oraz ponad 10 kilometrową trasę Wilde Grub’n: z Schaufelspitze, najwyższego punktu stacji (gondola wyjeżdża na 3210 m n.p.m.) przez obszary Eisgrat i Gamsgarten do – już szlakiem nieprzygotowywanym przez ratraki – dolnej stacji Mutterberg na 1721 m n.p.m. Pokonaliśmy tym samym 1500 m różnicy wysokości.

 Ćwiczenia z Pieps-ami (fot. Tomek Rakoczy)

W końcu zaś zafundowaliśmy sobie małą powtórkę z kursu lawinowego korzystając z tzw. Pieps Training Centre koło górnej stacji Gamsgarten ( 2620 m n.p.m.). Na wydzielonym tam całkiem sporym  fragmencie stoku, ukryte są symulatory zasypanych przez lawinę, wyposażone w nadajniki Pieps.  Chętni mogą sprawdzić, czy sprawnie posługują się swoim sprzętem (Pieps-ami i sondami) i w wyznaczonym czasie odnajdą „ofiary”.

Obejrzeliśmy wreszcie zmodernizowaną (kosztem 10 mln euro) górną stację kolejki Eisgrat ((2900 m n.p.m.) i dopiero co, bo w grudniu, otwartą tam ekskluzywną restaurację „Schaufelspitz” oraz gustowny samoobsługowy bar „Eisgrat”. Łącznie mogą pomieścić ponad 500 gości.

 Stubai Eisgrat (fot. Tomek Rakoczy)

Koncepcję nowego obiektu – poprzez zastosowanie drewnianego wystroju oraz ciepłych kolorów łącząca nowoczesność i funkcjonalność z tradycją i przytulnością – opracował zespół architektów, który za zbliżone budowle otrzymał przed rokiem prestiżową ISR Architektur Award.

Prócz restauracji jest tam gigantyczny sklep i wypożyczalnia Intersportu (700 metrów kwadratowych powierzchni) oraz…  mini fabryczka makaronu. To ponoć położony najwyżej na świecie zakład tego rodzaju.  Harald, jego szef, z wielkim zaangażowaniem tłumaczył technologię robienia klusek. I z wyraźną dumą podkreślał, że maszyna do ich produkcji kosztowała 60 tys. euro, a w ciągu godziny może wyrzucić z siebie 150 kg makarony i klusek różnego rodzaju (w tym takich o wzorze odpowiadającym herbowi Królestwa Śniegu Stubaier Gletscher). Fabryka zaopatruje w świeże produkty mączne wszystkie restauracje na lodowcu. Czego to stacje nie wymyślą…

 Fabryczka makaronu na 2900 m n.p.m. (fot. Tomek Rakoczy)

Wieczorem w planie mieliśmy zjazd sankami po torze Rodelbahn Elfer w Neustift. W dolinie Stubai jest bowiem aż… 67 km tras saneczkarskich różnej trudności (to na nich pierwsze kroki w tym sporcie stawiał wielokrotny mistrz  świata Markus Prock). Niestety, pogoda panująca w ostatnich dwóch tygodniach sprawiła, że trasa się oblodziła, a w dolnej części pełna jest kamieni. Z jazdy więc nici. W zamian jednak poznaliśmy tajniki popularnej tu gry sportowej pod nazwą Eisstockschiessen. To rodzaj curlingu połączonego z bojkami. Na lodowisku dwie drużyny starają się umieścić swoje „kamienie” jak najbliżej ustawionego w odległości ok. 35 krążka. Niebiescy pokonali czerwonych.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Panie Krzysztofie dzieki za super relacje.Fajnie, kiedy ktos pisze o tym, co widzial i robil, a nie przepisuje…. i to w dobrym teamie

css.php