Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

27.10.2010
środa

Kaski w Austrii? Zalecane!

27 października 2010, środa,

Dzieci poniżej 15 roku życia, chcąc jeździć na nartach czy snowboardzie w niektórych krajach związkowych Austrii powinny nałożyć kask!

Jak informuje Katarzyna Gaczorek z warszawskiego biura Austria.Info, zalecenie uprawiania sportów zimowych  w kaskach wprowadziły już Ziemia Salzburska, Karyntia, Styria, Dolna Austria, Górna Austria, Burgenland i Wiedeń.  Co ważne, dotyczy to nie tylko jazdy na nartach czy desce, ale również, na przykład, na skuterach śnieżnych, a nawet na sankach po przygotowanych trasach.

Zalecenie kierowane jest do opiekunów (rodziców, instruktorów, wychowawców na obozach zimowych itp.) – mają oni „dołożyć wszelkich starań i dopilnować”, aby podopieczni na stoku założyli kaski.

 

Prawo nie przewiduje jednak wciąż ani możliwości kontrolowania przestrzegania tego przepisu przez policję, służby ratownicze czy obsługę wyciągów, ani też kar za jego nieprzestrzeganie. Opiekun dziecka, którzy nie dopilnował obowiązku nie może zatem zostać obłożony mandatem czy inną sankcją, Dlatego właśnie można mówić jedynie o zaleceniu, a nie o obowiązku jazdy w kasku w Austrii – podkreśla z kolei Franca Maria Kobenter, szefowa polskiego oddziału Austria.Info.

Nie znaczy to, że lekceważenie zalecenia pozostanie bez konsekwencji: otóż w razie wypadku na stoku, ubezpieczyciel będzie mógł nie wypłacić odszkodowania i innych świadczeń, jeśli dziecko nie miało na głowie kasku.

Żadnych formalnych regulacji tyczących kasków nie ustanowiły natomiast jeszcze Tyrol i Vorarlberg (choć tu organizuje się rozmaite kampanie zachęcające do ich używania).

Co istotne, we wszystkich szkółkach narciarskich i wypożyczalniach sprzętu w Austrii można wypożyczyć dziecku kask albo za minimalną opłatą, albo nawet za darmo.

Jako pierwsi obowiązek nakładania kasków przez dzieci poniżej 14 roku życia podczas jazdy na nartach lub snowboardzie wprowadzili Włosi. Co więcej, za jego nieprzestrzeganie grozi tam 150 euro mandatu, który policja lub karabinierzy egzekwują od opiekunów dziecka na stoku. Kilkuletnia już praktyka pokazuje, że czynią to, by tak rzec, z należytą starannością.

Od minionej zimy na mocy ustawy o kulturze fizycznej także w Polsce „osoba uprawiająca narciarstwo lub snowboard, do ukończenia 15 roku życia, obowiązana jest używać w czasie jazdy kasków ochronnych odpowiadających właściwym warunkom technicznym”.  Za dopuszczenie do jazdy bez kasku odpowiadają  dorośli sprawujący „opiekę lub nadzór mad małoletnim” – a więc nie tylko rodzice, lecz również instruktorzy w szkółkach narciarskich czy nauczyciele podczas wyjazdów szkolnych. Za niedopilnowanie przestrzegania nakazu grozi nagana lub grzywna, orzekana w trybie kodeksu wykroczeń.

Zapis taki oznacza jednak, że łamiącymi przepis musieliby zajmować się funkcjonariusze policji. Dlatego z egzekucją mogą być kłopoty, bo patrole policyjne na polskich stokach są – w przeciwieństwie choćby właśnie do Włoch – rzadkością.

W tej sytuacji dużo skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby zobowiązanie właścicieli wyciągów do niewpuszczania na nie dzieci bez kasków. Ta łatwa do zastosowania i bezpośrednio odczuwalna restrykcja w prosty sposób prowadziłaby do celu. Aparat państwa wkraczałby dopiero w ostateczności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. „W tej sytuacji dużo skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby zobowiązanie właścicieli wyciągów do niewpuszczania na nie dzieci bez kasków. Ta łatwa do zastosowania i bezpośrednio odczuwalna restrykcja w prosty sposób prowadziłaby do celu. Aparat państwa wkraczałby dopiero w ostateczności.”

    Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić jak Pan chce w Polsce takie prawo wyegzekwować.
    1. Opiekun takiego dziecka bez kasku zacznie sie wykłócać z obsługą wyciągu,straszyć , wrzeszczeć „pan nie wie kim ja jestem” itp.
    2. Wyciąg może zostać w nocy zdemolowany
    3. Przepis ten bije w interesy wlascicieli wyciągów, gdyż nie liczy sie bezpieczeństwo, a kasa, i niewpuszczanie dzieci bez kasków nie leży w ich interesie.
    Najlepsze moim zdaniem byłyby powszechne , obowiązkowe ubezpieczenia, takie narciarskie OC, i wtedy w razie wypadku nie byłoby odszkodowania, jak w Austrii.
    Pozdrawiam

  2. No cóż. Znowu widać jak bardzo nasz kraj różni się od Austrii. Austryjakom jak się coś zaleci, w dodatku z sensem to się w większości posłuchają. A Polak na odwrót co władza nakaże to od razu trzeba policjantów wyznaczyć do pilnowania, sankcje dotkliwe uchwalić itp itd.
    Zgadzam się jednak z andrzejem, ze powinny byc ubezpieczenia narciarskie/górskie i uważam także, że ratownictwo górskie powinno być płatne.
    Jak słyszę lub widzę baby w szpilkach dreptające na Giewont albo schodzące z Kasprowego. (Bo przecież wchodzić to nie ma sensu skoro jest kolejka)
    Ubezpieczenie obowiązkowe powinno być. A sprawdzać powinni na bramkach tam gdzie się płaci za wejście do Parku. A jak nie masz to musisz na miejscu se wykupić. Masz a ubrałeś się jak idiota to też płać z własnej kasy.
    Skończy się chodzenie po górach jak po przedłużeniu Krupówek i jeżdżenie bez kasków.
    Nie rozumiem tylko dlaczego tylko dzieci są „zmuszane” do jazdy w kasku?Wszyscy powinni jeździć w kaskach.

  3. @wilamowski
    Z tym sprawdzaniem na bramkach do TPN nie wiem czy by wypaliło. W lipcu w 3/4 Doliny Białego, na dosyć stromym kamienistym podejściu spotkaliśmy grupę kolonijną bez przewodnika. Oczywiście paniusie nauczycielki były w sukniach i klapkach na obcasie, a ponadto miały sluszną wagę. Młodzież 10-12 lat częściowo w adidasach (już coś), a częściowo w sandałach. Jak wiadomo grupy powyżej 9 osób muszą mieć przewodnika w TPN, ktoś tej kolonii sprzedał bilety przy wejściu i nikogo nie interesowało gdzie jest przewodnik. Przyznam, że miałem chęć zadzwonić do TOPR.
    Ubezpieczenia narty/turystyka gdyby były powszechne, na pewno nie były by drogie, tym bardziej gdyby wykupić na np. całą zimę.
    Jadąc latem do Sulden zapłaciłem za 2 osoby/7 dni 60 PLN. Wartośc polisy to było po 100 tyś PLN /osobę. Te 60 PLN budżetu domowego nie nadwerężyło, a był komfort psychiczny, że w razie drobnego urazu (skręcenie nogi itp), nie bęzie trzeba cały rok pracować na pokrycie kosztów pomocy.
    Też nie wiem dlaczego tylko dzieci mają jeździć w kaskach, i dlaczego poniżej 14-15 roku życia.

  4. @wilamowski
    Jeśli chodzisz po górach, to zainteresuje Cię ten link
    http://www.berge-hochtouren.de/2008.htm

css.php