Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

17.04.2010
sobota

Późne narty: Szwajcaria

17 kwietnia 2010, sobota,

Późne narty w Szwajcarii to oczywiście Glacier Paradise u stóp samego Matterhornu – z bazą wypadową w Zermatt. Ale świetnym miejscem jest także mało znany w Polsce lodowiec Glacier 3000 nad wioską Les Diablerets w regionie Jeziora Genewskiego.

Ta położona nieopodal Montreaux (oraz 120 km od Genewy i 250 km od Zurichu) urocza osada słusznie szczyci się ortodoksyjną dbałością o zachowanie alpejskiego charakteru. Dość wspomnieć, że nie wydaje się tu zezwoleń na budowę domów odbiegających od uświęconego tradycją wzoru, a jedyny większy hotel Eurotel Victoria, choć ma ledwie 4 kondygnacje, to musiał stanąć na skraju wsi i zostać tak wkomponowany w otoczenie, by nie zakłócać panoramy.

 Les Diablerets

Z podobną troską władze Les Diablerets podeszły do kolejki wwożącej narciarzy, snowboardzistów i innych gości na lodowiec: jako projektant zatrudniony został międzynarodowej sławy architekt Mario Botta, który poza oryginalną bryłą górnej stacji, polecił perony dolnej umieścić w podziemnym tunelu, co pozwoliło zmniejszyć jej rozmiary. 

 Glacier 3000 i górna stacja kolejki

Na samym Glacier 3000 czeka 30 km tras. Dla wszystkich. Początkujący mogą trenować na łagodnych nartostradach plateau lodowca. A że są one odpowiednio szerokie, zadowolą też miłośników klasycznego carvingu. Ci, którzy kochają freeride po opadach śniegu (sam miałem szczęście trafić na nie pod koniec lutego) mogą popróbować puchu poza trasami. Wprawdzie, jak to na lodowcu, trzeba uważać na szczeliny, ale tamtejsi ratownicy górscy twierdzą, że na Glacier 3000 są one – „na tyle, na ile się da” – oznaczane.

Doświadczeni narciarze i snowboardziści obowiązkowo muszą też spróbować czarnej trasy z lodowca przez Combe d’Audon do Oldenalp. Wiedzie wąskim przesmykiem między wysokimi skałami (sceneria przypomina słynną Valle Blanche z Aiquille di Midi w Chamonix), a różnica poziomów przekracza 1100 m. W razie potrzeby może być sztucznie dośnieżona, co sprawia, że w Les Diablerets można nawet pod koniec sezonu jeździć nie tylko na 3000 m n.p.m., ale również na wysokości… 1840 m n.p.m.

A o ile pogoda dopisze, wszyscy mogą zachwycić się tam również widokiem łagodnej kopuły Mont Blanc, wyrazistej grani Matterhorn oraz… tafli Jeziora Genewskiego. Sam mogłem tylko zobaczyć szczyty słynnych czterotysięczników, bo jezioro zakrywały niskie chmury. Ciekawe jednak, że choć wiał nadzwyczaj silny wiatr (ponad 100 km/godzinę) zarówno kolejka kabinowa na lodowiec, jak krzesła i orczyki działały niemal w najlepsze. Zmniejszono jedynie prędkość jazdy, a do kabiny kolejki wtoczono betonowe balasty. Emocje były w każdym razie wielkie – w życiu przy takim wietrze nie korzystałem z wyciągów. Obsługa przyznała jednak, że poprzedniego dnia musiała zamknąć wszystkie instalacje z kolejką włącznie – tyle że prędkość wichury sięgała 150 km/godzinę.

W sezonie prócz lodowca czynne są w Les Diablerets dodatkowe, wytyczone już niżej, bo na wysokości samej wioski, czyli nieco powyżej 1150 m n.p.m., obszary narciarskie obejmujące 100 km tras. Dzieci do 9 lat jeżdżą tam na dodatek za darmo, specjalne zniżki mają też dla nich niektóre hotele. Dla maluchów atrakcją może być kilka legend związanych z Les Diablerets. Ot choćby, ta związana z olbrzymimi głazami i bryłami lodu, które ponoć co jakiś czas spadają z lodowca do otaczających go dolin. Wedle lokalnego podania w rzeczywistości są to… kule do kręgli, w którą to grę zabawiają się na lodowcu diabły. Oto bowiem na skraju lodowca stoi olbrzymia skała przypominająca właśnie kręgiel (podobna skądinąd do Maczugi Herkulesa z podkrakowskiej Piaskowej Skały). 

 Skały (czy też diabelskie kręgle) i orczyk na Glacier 3000

O innych walorach stacji będzie może okazja napisać więcej jesienią (zwłaszcza, że tzw. Monsterpark, czyli snowpark na Glacier 3000, rusza już w październiku, a panujące tam wtedy warunki wielu miłośników snowboardu i freestylu ocenia jako idealne na rozgrzewkę przed pełnią sezonu).

Na razie najważniejsze jest to, że zarówno Glacier Paradise w Zermatt, jak Glacier 3000 w Les Diablerets są otwarte aż do 2 maja. A na zakończenie sezonu obowiązują jeszcze ekstra ceny (przykładowo 7 noclegów i 6 dniowy skipass można wykupić za 270 Euro).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Redaktorze
    W tym tygodniu otrzymałem ze Szwajcarii z doliny Samnauntal katalogi ,na zimę oferują w połaczeniu z austriackim Ischgl 300 km tras ,40 wyciągów. Sezon trwa do 2 maja. Nocleg z karnetem na 6 dni można otrzymać już za 300,-EUR w apartamencie. Poza tym jest to strefa wolnocłowa paliwo w cenie 0,8-0,9 EUR. Odległość od Cieszyna ok 900 km. Latem w cenie noclegu są wyciągi ,w tym pierwsza na świecie piętrowa kolejka linowa mieszcząca 180 osób. nocleg latem od 20,-EUR/osobe.
    Pozdrawiam

  2. Rozumiem, że chodzi o sezon 2010/2011? Kilka lat temu jeździłem w Ischgl/Samnau. Narciarsko ciekawe (infrastruktura wyciągowa po stronie austriackiej supernowoczesna, a Szwajcarzy próbują przynajmniej zbliżyć się do tego wyśrubowanego poziomu – stąd wspomniana przez Pana piętrowa kolejka z Samnau). Tylko że jeśli mieszka się w Ischgl, trzeba liczyć się z tym, że to stacja, by tak rzec, mocno rozrywkowa, a więc dość głośna nocami. No i mocno snobistyczna, więc dość droga.
    Za to Samnau wyglądało mi na bardzo przytulną wioskę.
    Można więc wybierać w zależności od upodobań:)

    Pozdrawiam

  3. Redaktorze
    To oczywiście na przyszłośc ,sam nie jeżdżę na nartach bo nie mam z kim ,kiedyś bardzo dużo jeździłem ,ale od przyszłego sezonu chyba zacznę bo 6 letnia wnuczka będzie się uczyć. Za to udału mi się przekonać żonę do wędrówek , nawet dosyć trudnych, od kilku lat wędrujemy po Alpach ,co było w młodości nieosiągalne.
    To co pisałem dotyczy oczywiście Samnaun.
    Pozdrawiam

css.php