Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

20.11.2009
piątek

Reklama dźwignią stacji

20 listopada 2009, piątek,

Ośrodki narciarskie kuszą także… hasłami reklamowymi. Oto krótki ich przegląd.  

Wielce zasłużone dla historii sportów zimowych, ale też mocno ekskluzywne szwajcarskie St. Moritz bez fałszywej skromności powiada o sobie: „Top Of The World!”.  W innym sloganie precyzuje: „St. Moritz – jakież góry, jakaż przestrzeń, jakie słońce!”.
Dużo skromniej reklamuje się natomiast Courchevel we francuskich Trzech Dolinach – co najmniej równie snobistyczne zwłaszcza rosyjskich klas najwyższych: jeździł tam m.in. Władimir Putin i to jeszcze jako prezydent. Otóż opisuje się ono prostym stwierdzeniem: „Courchevel: kraina nadzwyczajnie białej zimy”.
Za to inna miejscowość Trzech Dolin – Val Thorens, promuje się hasłem: „Narty na najwyższym poziomie”. Chodzić ma przy tym zapewne nie tylko o jakość oferty. Ta jest wprawdzie rewelacyjna, jeśli chodzi o trasy i możliwości jazdy poza nimi, ale nieszczególna pod względem zakwaterowania i atmosfery – Val Thorens to stacja-blokowisko. Rzecz jednak w tym, aby przypomnieć, że to najwyżej położony ośrodek zimowy w Alpach – zbudowano go wszak na 2300 m n.p.m.

Po zbliżony argument sięgają Austriacy z Pitztaler Gletscher, najwyższego lodowca Tyrolu. Przekonują, że „The elevation makes a difference: 3440 m” – z takiej właśnie wysokości można u nich zjeżdżać. I rzeczywiście, jest to spora różnica – zwłaszcza, jeśli chodzi o pewność i jakość śniegu w porównaniu do większości niżej położonych stacji.
Nic dziwnego, że w podobnej konwencji – bo za pomocą dewizy: „Wyżej znaczy lepiej” – promuje się cała piątka tyrolskich lodowców tyrolskich (prócz Pitztal są to: Hintertux, Sölden, Stubai i Kaunertal), podając zresztą przy okazji najwyższy punkt, do którego docierają ich wyciągi, czyli właśnie 3446 m n.p.m. na Pitztal.

Samo Sölden opisuje się jako „Hot Spot of the Alps” – co prawdopodobnie ma podkreślać młodzieżowy (oraz rozrywkowy) klimat kurortu. Równie zabawowe Ischgl przekornie wzywa: „Odpocznij! Jeśli dasz radę…”, co ma sugerować moc atrakcji (zwłaszcza nocnych) oferowanych przez stację, które mogą okazać się bardziej zajmujące niż same narty czy snowboard. 
Z kolei również położone w Tyrolu, ale już nastawione raczej na narciarskie rodziny Alpbachtal (o którym opisałem niedawno) zapewnia, że gwarantuje „śnieg, który cię poruszy”.

W użyciu są też bardziej przyziemne argumenty. Miasteczko Bridges-les-Bains ocenia się jako „Najtańsza stacja w Trzech Dolinach” i dodaje, że „narty nie muszą być luksusem” i można „jeździć więcej za mniej”. Faktycznie, noclegi w   położonym przy u podnóża całego obszaru Trzech Dolin Bridges-les-Bains są relatywnie tańsze niż położonych wyżej stacjach, a dzięki kolejce gondolowej można w 20 minut znaleźć się na stokach w samym centrum regionu.
Z kolei Les 2 Alpes powinno się wybrać „bo sport, bo przyjaciele, bo rodzina”. Tignes (region Espace Killy) zaś to „miejsce, gdzie możesz jeździć wcześniej niż wszyscy inni” (chodzi o to, że tamtejszy lodowiec Grande Motte rusza zwykle już pod koniec września).

Najprostszy, lecz i wymowny slogan wymyśliła francuskie stacja La Plagne ze swoim lodowcem Bellcote – przedstawia się bowiem jako „Paradiski”. I owszem: narciarsko bywa tam jak w niebie (zwłaszcza późną wiosną, bo można znaleźć olbrzymie połacie firnu). Wrażenie raju burzy tylko widok betonowych bloków w samym sercu gór.
„Małym rajem” nazwał się region Ziemia Salzburska. Skromniej – ale może prawdziwiej.

A jakim hasłem powinno się reklamować Zakopane?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. I tak do nas przyjedziesz…

  2. Piwo Harnaś mocne z wódką – na naszych Krupówkach co 14 metrów.

  3. wydasz więcej niż granicą, ale zobaczą Cię sąsiedzi

  4. A ja sie nie zgodze…

  5. Krzysiu gratuluję – tekst i zdjęcia z obfitym śniegiem z Tyrolu znakomite. U nas w Tignes było mniej śniegu ale wystarczająco dużo i świetnej jakości oraz 4 dni wspaniałego słońca. Marek i Zdzisiu w dobrej formie. Do zobaczenia w marcu w doborowym towarzystwie.

css.php