Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta W śniegu i po śniegu - Krzysztofa Burnetki zimowy styl życia, czyli góry, narty, deska… i cała reszta

23.10.2009
piątek

Zakazy rodzą urazy

23 października 2009, piątek,

Pijani narciarze i naćpani snowboardziści stali się w tym tygodniu żywo dyskutowanym tematem w polskich mediach.

Dzięki temu wyjaśnionych zostało kilka spraw. Okazuje się, że choć resort zdrowia wycofał się z pomysłu ustawowego zakazania jazdy po alkoholu (i karania takich narciarzy czy snowboardzistów), to policja nie zamierza ustąpić. Rzecznik Komendanta Głównego zapowiedział w radiowej Trójce, że jego firma mimo wszystko przedstawi propozycje mające dyscyplinować użytkowników stoków. Zasugerował m.in., aby to właścicielom wyciągów przyznać prawo do badania alkomatami brawurowo, by tak rzec, zachowujących się narciarzy i snowboardzistów. Więcej, obsługa wyciągów byłaby do tego zobowiązana – choćby wtedy, gdyby z żądaniem takim zwrócił się inny użytkownik stoku. Jeśli wynik testu wykaże stan „po spożyciu”, delikwent nie mógłby wjechać na górę.

Niektórzy zaczęli naturalnie dowodzić, że w zestawie narzędzi sprawdzających powinien znaleźć się także tekst na wszelkiego rodzaju narkotyki (to przytyk pod adresem snowboardzistów). Inni zwrócili uwagę, że koncepcja ta byłaby w Polsce trudna do zrealizowania z innego, nader banalnego, powodu: otóż wielu właścicieli wyciągów prowadzi równocześnie interes w postaci okolicznych budek z piwem czy deko lepszych knajp.

Przy okazji dowiedzieliśmy się także, że parlamentarzyści kończą już prace nad wprowadzeniem przepisu nakazującego wyposażenie dzieci jeżdżących na nartach lub desce w kaski. Odpowiedzialnymi byliby rodzice lub opiekunowie (w tym instruktorzy szkół narciarskich). Niewykluczone, że regulacja zacznie obowiązywać już od tego sezonu zimowego.

A może jednak nie wszystkie restrykcje są bez sensu?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 0

Dodaj komentarz »
  1. Podstawową istotą prawa z punktu widzenia zwykłego człowieka/narciarza, jest wychowywać. Wyznaczać jakie to czyny bądź zachowania są dobre lub złe. Może właśnie tym policja się kierowała upierając się przy wprowadzeniu zakazu jazdy pod wpływem, mając równocześnie świadomość braku możliwości skutecznej egzekucji tego prawa. Czego wobec tego nauczyć nas i nasze dzieci może ustawodawca w tym zakresie?

    1. Nie powinno się pić alkoholu na stoku i taki czyn winien być potepiany!
    2. Za picie alkoholu na stoku nie grożą żadne konsekwencje,
    4. Mogę mieć w nosie prawo i spokojnie dokończyć browarka,
    5. Prawo w tym kraju mogę łamać do woli…bo co mi zrobią?
    6. Moje dzieci wiedzą, że tata jest przestępcą,
    7. Wiedzą ponadto, że kryminalistów na stoku jest dużo więcej i wcale nie są tacy straszni.
    8. Skoro tulu może łamać prawo dlaczego by nie ściągnąć kasku i nie zobaczyć jak się bez niego jeździ?

    Wiem, że policja chce dobrze, ale można z podobnym skutkiem wychowywać odpowiednimi kampaniami. Kampanie maja te zalety, że wychowują, nie ucząc równocześnie braku szacunku dla porządku prawnego.

    Co do kodyfikacji noszenia kasków, podpisuje się obydwiema rękami.

  2. Spokojni, spokojni. Zakazami można sobie wytapetować sławojkę. Nie w zakazie i to pwewnie ustawowym jest potęga. Pic nie wolno kierowcą i przestali??? Na trasach w Alpach nie ma zakazu picia i piwolub coś innego jest dostępne a narciarze jakoś mniej się rozbijają niż w Szczyrku. Z poważaniem J.K.

  3. A może wprowadzić nakaz jazdy w krawatach bo wiadomo,że narciarz w krawacie będzie mniej awanturujący się. A tak na poważnie czy takie restrykcje są wykonalne. Powiedzmy, że właściciel wyciągu chce, żeby narciarz dmuchnął w alkomat ale narciarz nie chce no i co(?) no i może mu nadmuchać. Najwyżej wyprosić z ośrodka i zwrócić kasę za karnet. Przy okazji inni narciarze korzystający z ośrodka będący świadkami takich scen obiecają sobie w duchu, że to ich ostatni raz na tym ośrodku. Po co tworzyć zbędne przepisy. Jeśli ktoś jeździ pijany, stwarza zagrożenie czy zachowuje się wulgarnie to trzeba wezwać policję, która w oparciu o istniejące przepisy powinna zrobić porządek. Pozdrawiam. Fajny blog.

css.php