Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.09.2017
czwartek

„Montevideo” na Zakopiance?

7 września 2017, czwartek,

Samorząd Małopolski chce oczyścić odcinek trasy E7 między Krakowem a Tatrami, czyli popularną „Zakopiankę”, ze szpecących krajobraz przydrożnych reklam. Służyć temu ma ruszająca właśnie akcja, którą nazwano „Montevideo”, czyli „widzę góry”.

Filcowe kapcie i burdele, baseny termalne i kożuszki, „oszcypki” i blacha na dach, brukarstwo i noclegi – listę towarów i usług zachwalanych na większych bądź mniejszych tablicach stojących na poboczu „Zakopianki” można ciągnąć długo. Reklamy i billboardy łączy jedno: najczęściej są, by tak rzec, słabe graficznie – agresywne kolorystycznie, wykonane mocno amatorską kreską, czasem z błędami ortograficznymi. Nie mówiąc o tym, że często zwyczajnie zasłaniają widok na okoliczne góry, choćby Gorce i Tatry – a te należą przecież do najpiękniejszych w Polsce.

Lekarstwem na żenujące reklamy miała być uchwalona za rządów PO-PSL ustawa krajobrazowa. Kłopot w tym, że prace nad jej wdrożeniem szły w terenie opornie. Jeszcze półtora roku temu spośród małopolskich gmin poważnie potraktowały ją ledwie dwie: Kraków i Rabka. Z czasem dołączył Nowy Targ.

Teraz tzw. uchwały krajobrazowe mają jednak uchwalić kolejne samorządy. Co więcej, chodzi o to, by przyjęte regulacje były w miarę jednolite (inaczej w jednym miejscu dopuszczalne byłoby na przykład wieszanie plandek z ogłoszeniami na stalowych stelażach czy garażach, a w innym byłoby to zabronione). Przepisy dotyczyć będą prawdopodobnie nie tylko reklam i billboardów, ale także przydrożnych szyldów i „małej architektury”.

Szczegóły inicjatywy zdradził w lokalnej „Gazecie Wyborczej” marszałek województwa Jacek Krupa.

Oto zespół ds. planu zagospodarowania przestrzennego województwa przygotował wzorcowy projekt stosownej uchwały, z którego mogłyby korzystać gminy. W razie potrzeby mogą one też liczyć na konsultacje prawne. Ponadto na zaproszenie marszałka odbyły się poświęcone problemowi narady z wójtami i burmistrzami. Urząd marszałkowski bierze na siebie również część innych kosztów realizacji przedsięwzięcia – m.in. geodezyjnych.

Działania te to element przedsięwzięcia pod nazwą „Montevideo” (po hiszpańsku: „widzę góry”). Idea jest jasna: nowe przepisy zakazywałyby w terenie niezabudowanym ustawiania reklam w promieniu dwustu metrów od drogi, a na obszarze zabudowanym – do pięćdziesięciu metrów. Szyldy i „mała architektura” podlegałyby w tym pasie rygorystycznym regulacjom. Obecnie stojące reklamy miałyby zostać nakazem administracyjnym usunięte w ciągu maksimum dwóch lat. Wobec sabotujących przepisy obowiązywałyby kary naliczane według stawek maksymalnych. W przypadku standardowego billboardu reklamowego mogłyby sięgać nawet 4,6 tys. zł miesięcznie.

Jak dotąd akces do przedsięwzięcia zgłosiło jedenaście spośród trzynastu gmin, przez które przebiega „Zakopianka” – z Zakopanem włącznie.

Opór stawiają wciąż Szaflary i Biały Dunajec. Twierdzą, że przez tego rodzaju restrykcje mieszkańcy stracą dochody, a samym gminom też trudno będzie wyegzekwować przestrzeganie nowych reguł, zwłaszcza że reklamy znajdują się głównie na działkach prywatnych.

Władze sejmiku wojewódzkiego mają jednak nadzieję przekonać opornych. Choćby tym, że właśnie Szaflary i Biały Dunajec mają być też beneficjentami innych regionalnych programów promujących turystykę.

Marszałek Krupa podsumowuje: „»Zakopianka« to najpopularniejsza droga łącząca Kraków z Podhalem. Każdego dnia przejeżdżają nią dziesiątki tysięcy osób podążających w stronę Tatr. Szkoda, że piękne górskie widoki zasłaniają im reklamy. Tym bardziej cieszę się, że zrodziła się idea zakończenia samowolki panującej na poboczach tej trasy”.

PS Tego tekstu z szacunku dla poczucia estetyki nie ma sensu ilustrować żadną fotografią.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Już widzę, jak przed wyborami samorządowymi jakiś burmistrz zaklada sobie pętle na szyję w postaci zakazu raklam.
    Po drugie, gminni samorządowcy też maja dzialki na których stoją reklamy.
    Po trzecie Podhale jest znane z koneserów dutków. A dutki nie smierdzą.

  2. Po hiszpańsku raczej nie (veo las montañas), prędzej po łacinie.

  3. Czesi też walczą z reklamami przy drogach. chociaż jest ich tam duuuużo mniej.

  4. Setki dzikich tablic reklamowych zaraz po przejechaniu granicy zachodniej najdobitniej powiadamiają „Wyjechałeś z Europy, jesteś w Polsce”. Podobnie, jak sznury z suszącymi się gaciami na balkonach bloków.

css.php