Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

31.03.2017
piątek

Kasprowy za drogi! Tak, ale…

31 marca 2017, piątek,

Burmistrz Zakopanego – gminy, która jest udziałowcem spółki Polskie Koleje Linowe S.A. – w liście otwartym zaprotestował przeciw polityce cen biletów na kolejkę na Kasprowy Wierch. Tyle że nie tylko w nich problem.

Leszek Dorula dowodzi, że ceny te rosły systematycznie od momentu prywatyzacji spółki. Obecnie sięgają „aż 69 zł za przejazd w obie strony, 99 zł w przypadku ich wcześniejszej rezerwacji, a 135 zł za całodzienny narciarski skipass”. Argumentuje, że „takie działanie szkodzi spółce, psuje jej wypracowany przez lata dobry wizerunek, spotyka się z negatywnym społecznym odbiorem w związku z wykorzystywaniem monopolistycznej pozycji na polskim rynku”. Źle wpływa też na postrzeganie Zakopanego i całego Podhala przez turystów.

Wspomina, że kolej na Kasprowy jest „postrzegana zawsze jako dobro narodowe”. Apeluje w końcu, by „mogła nadal służyć polskiemu społeczeństwu, a ceny biletów nie stanowiły bariery dla wielu turystów, narciarzy, dzieci, młodzieży, a także osób starszych i niepełnosprawnych, które samodzielnie nie są w stanie dotrzeć na tatrzańskie szczyty”. Sugeruje, że trzeba obniżyć ceny biletów – tak by były one adekwatne „do finansowych możliwości pasażerów oraz rzeczywistych kosztów funkcjonowania kolei”, a zarazem nie szkodziły wizerunkowi Zakopanego.

Owszem, ceny karnetów narciarskich na Kasprowy nie są niskie (bo już koszt biletów dla turystów pieszych nie wydaje się przesadzony – choćby w porównaniu do podobnych kolejek w Alpach czy na Słowacji, gdzie pojedynczy wjazd i zjazd jest zawsze dość drogi). Tyle że drożyzna skipassów wynika jedynie z tzw. stosunku jakości do ceny – a konkretnie z faktu, że narciarze mają na Kasprowym do dyspozycji ledwie jedną kolejkę linową i dwa wyciągi krzesełkowe (w tym jeden, łagodnie mówiąc, dość zabytkowy) i – za sprawą Tatrzańskiego Parku Narodowego – ledwie kilka kilometrów tras (bez – znowu decyzją TPN – możliwości dośnieżenia).

Do tego dochodzą m.in. ceny parkingu przy rondzie oraz dojazdu do Kuźnic rozsypującymi się czasem (czyli po prostu zagrażającymi życiu pasażerów) prywatnymi busami czy chociażby poziomu gastronomii, którego sztandarowym przykładem jest niemal niezmienne od czasów PRL menu oferowane w schronie przy dolnej stacji krzesełek na Goryczkowej (a i na górnej stacji kolejki bywało słabo).

Te kwestie zaś w dużej mierze zależą od gminy właśnie. To w jej gestii leży chociażby zorganizowanie sprawnego i bezpiecznego transportu gości do Kuźnic. Busiarze – i ich często zdezelowane oraz smrodzące pojazdy – okazują się jednak od lat nietykalni. Są przecież przedstawicielami góralskich rodów. Podobnie nierozwiązywalna okazuje się kwestia parkingu – tego, że jest on także stosunkowo drogi, burmistrz nie dostrzegł. Lecz przecież musi wiedzieć, że w wielu stacjach zimowych miejsca parkingowe dla narciarzy są darmowe.

Na wizerunek kurortu wpływa też poziom reklam na ulicach itd. itp. A też zależy od władz miasta. To nie w PKL jest największy problem stolicy Tatr.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Hmmm… sam PRed pisał zupełnie niedawno o jednej Szykownej Sezonce
    http://narty.blog.polityka.pl/2017/03/21/karnet-na-slowacje-i-polske-a-takze-czechy/
    …Moje decyzje (letnie, zimowe) podjęłam dość dawno; czasem zerkam na któreś z pięknych zdjęć elektriczki i zestawiam ją oraz inne plusy* z (coraz bardziej blednącymi) wspomnieniami busiarskiego chamstwa (sorki, nazwijmy rzeczy po imieniu, w razie potrzeby materiał anegdotyczny jest spory)…
    Gdy zakopianie uporządkują swój biznes i wytrwają w porządkach z pół dekady — dobre wieści na pewno dotrą i do mnie. Wówczas może pofatyguję się je sprawdzić empirycznie… 🙂
    ___
    *przestronne, bezpieczne, często bezpłatne parkingi narciarskie z wjazdami pięknie obstawionymi w szczycie przez policję, brak bilbordowego zgiełku i ogólne uporządkowanie przestrzeni wizualnej w miastach, życzliwość, łagodność obsługi, … … …
    (Nb, Ukraińcy i Rosjanie też już znają drogę do Tatrzańskiej Łomnicy i pod Chopok… może to zmobilizuje Wyrostek Robaczkowy? 😛 )

  2. Śmieszne to certolenie się o jedyną kolejkę górską w Polsce i to sprzed II wojny.

  3. Niech lepiej burmistrz spowoduje, że gospodarze kwater i zarząd kolejki dogadają sie i latem można bedzie za darmo korzystac z kolejki po oplaceniu oplaty klimatycznej, co jest norma w Tyrolu, a co wyszlo by na dobre i turystom, i miastu.
    Oczywiscie znajomi burmistrza wynajmujacy pokoje bez rachunku by na tym stracili.
    czy ktoś z blogowiczów otrzymal od polskiego wlasciciela kwatery paragon / rachunek ?
    Albo pokwitowanie za parking ?

css.php